Happy, ja nagotowałam właśnie kolejny gar fasoli po bretońsku, nie wiem, jakim cudem mam jeszcze na nią ochotę, ale jem i gotuję praktycznie tylko to od jakiegoś czasu
Mamaka, gratuluję zakupów, pewnie, że jeśli natrafiasz na takie okazje, trzeba z nich korzystać, bo potem długo można szukać bez efektów, a tak- zawsze oszczędność, no i wydatki się rozłożą w czasie, to też lżej niż w 9 mcu wszystko na raz.
Nie zapomnę, jak w szpitalu byłam świadkiem sytuacji, że dziewczynę wypisywali z dzieciątkiem do domu, a ona czekała, bo mąż pojechał do marketu po zakupy...okazało się, że dzidziuś leżał w pożyczonym od kogoś foteliku, a oni nie mieli nawet kombinezonu ani kocyka, no nic, nic- bo nie chcieli do porodu zapeszyć. Dla mnie to był szok, bo ja jak wariatka kupowałam i "wiłam gniazdo", chyba spać bym nie mogła, gdybym nie była przygotowana ;-)
Ja w długim związku z Polakiem, nigdzie też się nie wybieramy- póki co ;-)
Córeczka ma na imię Alicja Amelia. A druga będzie Liliana- jeśli nasz maluch okaże się być dziewczynką, oczywiście.