Mnie to obojętne i choć zabrzmi to banalnie bardzo chce by moje dziecko było zdrowe, reszta się nie liczy. Choć rozumiem tez marzenia co do płuci.
Co do smogu, ostatnio zaczęłam oglądać Galileo czy jakoś tak i w takim syfie mieszkamy taki syf jemy a potem umieram na choroby których wcześniej tyle nie było. Już mówiłam do męża żeby warzywniak powiększyć, Piwniczke wybudować, prosiaka utuczyc i kury trzymać. Przydałaby się jeszcze jakaś krowa, jedna ręcznie bym wydoila i bylibyśmy samowystarczalni. I daje głowę że o wiele zdrowsi. Napewno tego nie zrobię w przyszłym roku ale za rok myślę że będziemy myśleć, aczkolwiek do drapakow ciężko mi się przekonać, bo ogrodu wycyckanego mi szkoda a one wleza wszędzie, chociaż dostęp do jej prawdziwych mam gorzej z kura na rosół. Brzmie jak wiesniak ale ja jestem wiesniak i uwielbiam moja wieś.
Znam dziewczyny co jedzą tylko mięso z kury, wszystko fajnie ale czy zdają sobie sprawę ile w nich antybiotyku? Normalnie kury tak nie wyglądają a już napewno nie mają takich dużych piersi, chemia chemia chemia tyle tego w jedzeniu.