reklama

Czerwcowe Mamy 2019

reklama
Eh :/ wspolczuje i całkowicie rozumiem.
Ja wczoraj mojego męża tez prawie udusilam i prawilam mu kazanie.
Pod sklepem na parkingu bylo w sumie malo samochodów i ślisko. Wsoadajac do auta mąż sie zapytał czy moze zaszaleć. Powiedzialam, ze absolutnie a on i tak zakrecil baczka tym autem. Skruszony byl pozniej caly wieczór. Bo oczywoscie powiedzialam, ze się wystraszylam, ze mogl zaszkodzic dziecku, ze moglismy kogos zabic, siebie, co z naszym synkiem który byl u dziadkow.

Moj tz ma to samo. Ledwo wczoraj bylo troszkę śniegu i od razu zaczął baczki kręcić. Jak się czujecie dziewczyny? Ostatnio cały czas u mnie praca i praca. Nie miałam kiedy się odzywać. Myśle, ze ponowne starania zacznę po nowym roku.
 
Ale super zabawa!
My wlasnie jedziemy na sanki :) w zasadzie tylko na chwile bo synek cos kaszle lekko. Na miejscu po wszystkich skoczymy na herbatke do schroniska

IMG_5165.JPG

Nasze pierwsze sanki :) było super:)

IMG_5161.JPG

I choinka ubrana własnoręcznie przeze mnie wczoraj przed północą;)
 

Załączniki

  • IMG_5165.JPG
    IMG_5165.JPG
    288,8 KB · Wyświetleń: 366
  • IMG_5161.JPG
    IMG_5161.JPG
    247,2 KB · Wyświetleń: 365
Co do wagi to póki co ja jestem na zero :)
A w kwestii porodu to faktycznie było to bardzo bolesne doświadczenie, ale to skurcze były straszne, bo same bóle parte i poród sam w sobie trwały 10 minut :)
Mimo wszystko ja nie zamieniłabym porodu sn na nic innego i wcale nie boję się powtórki, ból to tylko ból, ale samo doświadczenie spotkania po raz pierwszy z własnym dzieckiem jest najpiękniejsze w świecie :) Straszenie innych kobiet porodem jest dla mnie głupotą, i tak każda z nas musi urodzić tą czy inną drogą ;) Ja w pierwszej ciąży bardzo bałam się porodu, a tak naprawdę okazało się że to piękne wydarzenie. Nie przygotowałam się za to psychicznie na trudy kp i opieki nad niemowlęciem i tego żałuję, bo zaskoczyło mnie to bardzo.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry