Kochane u mnie sytuacja dramatyczna. Mala ma 2 tygodnie i 3 dni i od 4 dni płacze w nieboglosy. Ma wzdęcia. Próbowaliśmy już masazy, termoforu, espumisanu, sabsimplexu i nic. Zaczęłam podawać mm. Jeden dzień był spokoj ale od dzis znowu to samo wiec wróciłam do kp. Mala je co 40 minut i prawie wgl nie śpi. Wrzeszczy tak ze az sie zapomina. Nie mam juz sil. Lekarz dopiero jutro na 10, drugi na 17. Nie wiem co robic. Płaczę razem z nia. Walcze o chociaz pol godziny snu ale ona zasypia po trzech godzinach czuwania na 10 minut

. W pierwszym tygodniu nie bylo zadnego problemu. Pokarmu mam duzo. Odciagalam laktatorem i z jednej piersi mam ponad 100ml, a z drugiej okolo 90 ml. Moze znacie jeszcze jakieś sposoby? Polozna kazala podawać delicol, powiedziala ze byc może moje mleko jest za słodkie. Nie wiem co mam robić. Boje się ze mala jest chora, może ma jakis problem z jelitami. Odechciewa mi sie zyc. Płaczę razem z nia