reklama

Czerwcowe mamy 2023

reklama
Nie, podejrzewam gdzie. Byłam u szwagierki w odwiedzinach, a ona ma w domu kociarnię, a i wszystkie są wychodzące. Koty chodzą po całym domu i, niestety, mogłam mieć kontakt z jakimiś resztkami "zanieczyszczeń". Kurde, nawet o tym wcześniej nie pomyślałam, że mogę coś tam złapać :(
U mnie w domu rodzinnym są trzy wychodzące koty - nigdy nie miałam kontaktu z tokso... Oczywiście nie jest to niewykluczone, że to tam się zaraziłaś, aczkolwiek owoce i warzywa są naprawdę "niebezpieczniejsze" :(
 
Z tym, że i tak, jak już jadłam, to zwykle jakieś owoce czy warzywa z ogródka. Na mięso średnio mam ochotę. No ale mniejsza z tym skąd, teraz muszę sie tego dziadostwa pozbyć.
Przepraszam, że wam się wtrącę w dyskusje, ale żeby toksoplazmoza się zarazić od kota musiałabyś ZJEŚĆ jego odchody, dodatkowo nie każdy kot jest nosicielem tokso.
A to, że jadłaś owoce i warzywa z ogródka to właśnie tu istnieje duże zarażenie tokso, bo w ziemi są odchody różnych zwierząt, które mogą być nosicielem wirusa. :(
 
reklama
Mam inne pytanie, czy któraś z was musiała zapisywać się na oddział szpitalny, a jak tak, to ile trwało oczekiwanie? Już mniejsza z ginekologią, chce sobie zrobić ogląd ile trzeba średnio czekać na wolne łóżko na oddziale ;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry