Hej mamuśki!!!
Troszke mnie tu nie bylo i nie mam za bardzo jak nadrabiac zaleglosci wiec w skrocie napisze co i jak.
W poniedzialek moj synio 1szy raz lecial samolotem i tak
- nikt nie sprawdzal mi mleka, nie musialam go wcale pic, tylko zapytano mnie czy mam jedzenie i picie dla dziecka i gdzie, pokazalam tarebke, babka rzucila okiem i przeszlam bez zadnych problemow
- chcialam malego nakarmic przy starcie samolotu to mi usnal i slicznie spal
- obudzil sie na jedzonko i nie chcial wiecej spac wiec lezal grzeczniutko u mamusi na kolankach i sluchal jak go zagadywalam
- podczas ladowania samolotu chyba byl wystraszony bo oczy wywalil na wierzch i patrzyl w kolo co sie dzieje "mocno pobudzony" ale dostal butle i obylo sie bez placzu
ogolnie w samolocie bylo ok, pozniej w samochodzie bylo nie za fajnie, bo trafilismy w PL na upal podczas podruzy, maly pocil sie masakrycznie, okna nie otworzysz zbytnio bo wieje a tu tyle drogi. W sumie z normalnej 4godzinnej jazdy z malym jechalismy ponad 5 godz bo nic mi nie spal w drodze tylko ciagle burczal.
Noooo a czym musze sie pochwalic..... moj synek tu w PL dopiero nauczyl sie ze odrazu po kapieli dostaje butle i trzeba isc spac. Klade go samego w lozeczko, wlaczam karuzele i po 10-15min synek mi spi a ja mam czas "dla siebie".
Z tym czasem to nie jest tak do konca "dla mnie" bo mamy w domku koncowke romontow i na ile moge to staram sie pomagac chociaz wieczorami.
W dzien mi maluch tez slicznie spi takze chyba mazurski klimar mu sprzyja

Jedynie co mi troszke przeszadza to to ze za Boga nie chce mi spac w samochodzie i przez to nie moge byc do konca samodzielna tylko zawsze musze kogos brac do dziecka jak chce gdzies jechac

a jezdzenia mam troche bo sama zalatwiam wszystkie sprawy zwiazane z koscielnym i weselem. Moj mąż przylatuje za 2 tyg i chcialabym nasz wspolny czas w PL choc raz wykorzystac na odpoczynek a nie zalatwianie roznych spraw.
Aaaaaaale sie rozpisalam

a mialobyc w wielkim skrocie