Witam,
Nie odzywałam się za często ale prawie codziennie podczytuję. Poprostu niewiem co mam pisać. Moje dni są jednakowe. Dzielą się na sprzątanie, prasowanie, pranie, zajmowaniem się dzidzią, szykowaniem obiadów, spacery... hmmm czasami mam wrażenie, że utknęłam... mój mąż ciągle mi powtarza, żebym umówiła się gdzieś wieczorem z koleżankami, a to nie takie proste, one również mają dzieci i dodatkowo już pracują, więc wieczory spędzają z rodziną...
Gdzieś tam głęboko we mnie jest głupie poczucie winy, bo po świętach idę do pracy i wydaje mi się, że "zostawiam" moje dziecko...
Ogólnie nie mam na co narzekać, moja córeczka jest przekochana, mąż wspaniały, babcie z chęcią zajmują się małą jak mam coś do załatwienia... i sama niewiem dlaczego ostatnio czuję się... no właśnie sama niewiem nawet jak...