Hej
Sorki, nie odzywam się...ale z Polcia wciąz niezbyt dobrze...Ten kaszel jest coraz gorszy, dziś miała taki atak kaszlu że aż zwymiotowała wszystko co jadła....Boziu...dobrze że mnie cos tknęło...Spała i zaczeła kaszleć...ale jakoś tak inaczej niż do tej pory więc pobiegłam na górę jak szalona...a ona bordowa i oddechu nie mogła złapać....Przechyliłam ja i wtedy zwymiotowała ....Normalnie sie popłakałam....Jutro znów sie umawiam do lekarza...ale czy oni coś zrobią...Wątpię...Mam ochotę spakować się i wrócić do Polski....A jutro mam spotkanie w pracy i dzis miałam pozałatwiać parę spraw bo chcą mnie trochę zrobić w konia....i miałam jechać posprawdzać pewne rzeczy, według mnie nieprawne....ale przez to nie pojechałam nigdzie....No nic zobaczę co jutro powiedza w pracy i najwyżej do Citizena pojadę w poniedziałek....Ach....Znów głowa mi peka...Na szczęście Polcia ma apetyt, teraz ogląda Jaka to Melodia i śpiewa sobie....tylko troszkę smutna taka ...jak nie moje dziecko :-(
Sorki że Was nie poczytam...ale nie mam nawet jak zjesc...bo ciągle sie boje o te ataki kaszlu że nzów ją taki złapie...więc boję się ja nawet spuścić z oka na chwilkę...
ewuś - zdążyłam zobaczyc tylko przed południem Twoich chłopaczków...Są cudowni!!!!