Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Ona...m bardzo mi przykro z powodu Twoich strat, ale myślę,że Twoje dzieci, które urodziłaś rekompensują Ci teraz to co się stało
Czy ja dobrze zrozumiałam,ze pochodzisz ze Szczecina ?
czesć kochane...Przeczytałam Was ale przepraszam nie jestem w stanie odpisywać...
Tak się zastanawiam kiedy w końcu opuści mnie ten pech....dziś byłam u dziadka...Przywieźli jego ciało tylko chwile widziałam bo babcia mówi żebym lepiej nie patrzyła na niego...Kiedy wracaliśmy do domu zajechałyśmy z mamą do biedronki....I co k**wa mac???!!Niedoszli tesciowie....("dziadkowie" moich dzieci....)Aż mnie zaqtelepało momentalnie...rece i nogi jak z galarety....Udałam że ich nie widzę i poszłam z podniesioną głową do kolejki....Nawet dzień dobry im nie powiedziałam...może i źle zrobiłam ale uważam nie zasługują na to żeby im się kłaniać....Myślałam że limit pecha się wyczerpał ale nie....
Zajeżdżam do domu i oglądam brzuszek i co widzę?? Czerwoną do krwi rysę...15cm....!!Nie mam pojecia gdzie mogłam tak się załatwić....
dodatkowo moje maluszki tak skaczą mi dzisiaj...jak szalone...jeden wcisnął mi się w bok...aż widac gdzie leży....
Nie mam już jakos przez to wszystko siły...ciągle jakis pech....kiedy to się skączy...W piątek mam wizyte wiec wnioskując po moich ostatnich dniach powie mi że mam za krótką szyjke i muszę do końca leżeć...już mnie nic nie zdziwi....
Ja mam już dość!!!!!!!!!!!Już nie mogę....tak bardzo bym chciała napisać mu że będzie muiał dwóch synów...tak bardzo bym chciała żeby je zobaczył....Tak bardzo chciała bym go zobaczyć....Nie widziałam go od 31listopada...Nienawidzę siebie za to że po tym wszystkim co zrobił ja nie umiem przestac go kochać...to jest straszne kochać i nienawidzić za razem....Wiem zę gdyby mnie przytulił nie wytrzymała bym...Tak bardzo mi go brakuje...tak bardzo mi bez niego źle....Pierwszy raz powiedziałam o swoich takich prawdziwych uczuciach...nikomu wcześniej nie umiałam...nawet przyjaciółce...wszystkim mówie że nie istnieje dla mnie ale prawda jest inna....Nie umiem przyznać się że go kocham choć jest takim skurw***...Nie umiem się przyznać że każdej nocy jest w moich snach....że mnie każdej nocy przytula i się mną opiekuje...Bozę jak ja bym chciała napisac mu że będzie miał synów(chciał syna...)ale nie moge tego zrobić...
Boże ja mam dość ...ja już mam dosć...Gdyby nie to forum w którym mam takie wsparcie wylądowała bym już chyba w pomieszczeniu bez klamek...czasami mysle że i tak jestem silna bo nie jedna na moim miejscu zaczepiła by line i rozwiązała problem...Ja jednak walczę chociaż już resztkami sił....Już dawno tak nie płakałam jak teraz...kiedy to wszystko z siebie wylałam na klawiaturę...nie moge się uspokoić....aż się zanosze płaczem az mi ciążko oddychać i już nawet liter nie widzę...ale może to choć odrobinę mi ulży....
Ale od tylu miesiecy nie utrzymujemy kontaktu...nie pyta nawet czy są zdrowe...po prosu nic...od jego mamy wiem zę przez tydzień pilnowali go żeby nic sobie nie zrobił.... pare miesiecy temu powiedział swoim rodzicom że jak się urodza to się powiesi....więc nie umiem chyba mu tego napisać....chociaż tak bym chciala zęby wiedział...
tak..będziemy mieli dwóch synów tzn ja bedę miała....-bliźnięta(wszystkie mamy wiedza ale wiem że jestes nowa i sie troszke gubisz kto jest kim) Własnie tez nie umiem tego zrozumieć dlaczego tak jest...Początkowo się cieszył....każdego miesiąca w sumie robilismy testy więc jak dla mnie to nie była wpadka...ja bardzo pragnełam tej ciąży...on zdawał sobie sprawdę że moge w niej być (od kilku miesiecy przed tym jak zaszlam...) ale kiedy wylądowałam w szpitalu z plamieniem już do mnie nawet nie przychodził...już tydzien po tej wiadomości zostałam sama....A kiedy dowiedział sie że bliźnieta to nawet swoim rodzicom nie powiedzial....dowiedzieli sie tego ode mnie...a miał być taki odpowiedzialny za swoja rodzine....ale to były tylko słowa....w świeta miał być ślub...a były tylko moje łzy....
ewus2090 współczuje ale moze warto zrobić pierwszy krok? moze jednak da sie uratować a on zmądrzeje...?
Sorry że zawracam głowę ale jak do jasnej ciasnej wstawic zdjecia do sygnaturek? :-)
Moje maleństwo też usadowiło sie wysoko w żebrach i musze siedzieć prosto jak....![]()
pamietam tez ze nawet jak kichałam to musiałam krzyżować nogi

no najgorsze jest niewiedziec jak sytuacja naprwde wygląda i jak mozna postąpic by naprawde było dobrze... Ja sama tez sporo przeszłam (nawet byłam głupia i zrobiłam pare rzeczy przez które moje małzenstwo zakonczyloby sie rozwodem ale mąż wybaczyl ;-)...)
Moja dzidzia na ostatnim USG w 21tyg byla jeszcze główką do góry ale tydzien później juz czulam ze sie przekręciła :-)
no w poprzednich ciążach tez pamietam jak mozna posikać sie przez dziecko kopiace w pecherzpamietam tez ze nawet jak kichałam to musiałam krzyżować nogi
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
nie da sie zmyc jedynie zamalować musimy wczesną wiosną zanim dzieć sie urodzi...