Cześć Dziewczyny
Bardzo dużo piszecie

Od rana czytałam Wasze posty.
Nie piszę zbyt dużo, ale staram się czytać Wasze posty dzień w dzień - szybciej mi czas w domu leci

Ja z utęsknieniem czekam na piątkową wizytę u "nowego" gina. Wstępnie chodzi o "konsultacje". Podobno ten lekarz robił doktorat z zagrożonych ciąż. No nic, nie pozostaje nic innego jak poczekać do piątku, może dowiem się czegoś więcej na temat swojego "przypadku".
Sama jestem pełna obaw, bo to moja 4 ciąża, ale chciałabym Wam powiedzieć, że mimo strachu warto jest próbować. Straciłam mojego pierwszego synka w 30 tc. Wydawałoby się, że w 7 miesiącu zdrowej ciaży nic nie może się przytafić... a jednak. Dzięki walce i wierze mam dzisiaj zdrowego 6 latka. Była to ciąża zagrożona, ale dotrwaliśmy do prawie 36 tc. W tym roku poroniłam w 17tc. Dwa razy spotkał mnie ogromny ból i strata, ale walczę znowu, aby Igor miał upragnione rodzeństwo.
Przechodzę doły i huśtawki nastrojów jak większość dziewczyn.
Na pewno nam się uda

Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za każdą z Was.