hej hej dziewczyny...
wczoraj próbowałam popisać z wami ale niecić odmawiał posłuszeństwa, trochę poczytałam co tam w weekend, ale tak szybko piszecie, że nie zdążyłam...a ty jeszcze wczorajszy dzień doszedł...i już niestety nie nadrobię, kurcze, bo ten czas tak leci a mój komp mnie dobija...nie dość że net siada to komputer też...

:-(
do tego wczoraj byliśmy z młodym na konsultacji i jednak szpital nas czeka wiec 24 maja jeszcze misja do wykonania...
widzę, ze się na poważnie zaczęło, trzymam kciuki za
Aestime...
fajnie, ze
Ironia wróciłaś do domku
katamisz i
setana udanego spotkanka...
zawiozłam Filipa do przedszkola, teraz muszę zjeść śniadanko, dom trochę ogarnięty, ale za to cała kupka prasowania, a tak mi się nie chce, strasznego lenia dostałam...
lece poczytać trochę inne wątki...może jakoś sie wciągnę...