Dzień dobry. Noc miałam w miarę ok więc i humor lepszy.
Cinamon, Kasiawilde, Doggi - dzięki za wsparcie!
Wiecie co, może ja jakaś nienormalna jestem, ale nie wpadam jeszcze w panikę i nie myślę o cc... dzisiaj jestem 9 dni po terminie i nadal myślę, że to nie tragedia. Po pierwsze nieregularne miesiączki, po drugie ten termin z usg na 9.06. Poza tym sporo osób z mojego otoczenia rodziło 2 tygodnie po terminie i było ok

Wczoraj w szpitalu gadałam też z położną, która ostatnio rodziła 12 dni po terminie i powiedziała, że w ogóle nie miała obaw że cokolwiek będzie nie tak. Po prostu niektóre dzieci siedzą w brzuszku dłużej i nie oznacza to zaraz że coś jest nie tak i że wody będą zielone, albo w ogóle ich nie będzie. A u mnie ruchy dziecka normalne, tętno prawidłowe więc mam wyluzować

Psychicznie rzeczywiście to czekanie jest okropne! Przez 9 miesięcy miałam w głowie jedną datę 4.06. I nagle okazuje się, że Szymek ma inne plany. Normalne, że pojawiają się rozterki, strach, zniecierpliwienie. Jednak postanowiłam wziąć się w garść i nie schizować. Taki moje dzisiejsze postanowienie, nie wiem jak będzie z jego realizacją
Miłego dnia!