Dobry Wieczór :-)
Widzę, że dziś dzień wspomnień, czerwcówki 2012 się pojawiły więc rok temu mniej więcej powstalo nasze forum :-)
Ja o ciaży dowiedziałam się 4 października, w tym dniu własnie zrobiłam test i były dwie dobrze widoczne kreseczki. Domyślałam się już wcześniej, bo ostatnią miesiaczkę miałam 1 września ale jakoś zwlekałam z tym testem.
jak zobaczyłam dwie kreski to...się popłakałam....ze szczęścia i chyba trochę ze strachu czy wszystko będzie dobrze.
Ciążę wspominam dobrze, choć byla dla mnie najbardziej stresująca ciążą ze wszystkich trzech. Strasznie się balam, że poronię, że odklei się łożysko, że będę krwawić itd. Oczywiście szpital odwiedziłam kilkakrotnie, najpierw z plamieniem, potem z lekkim napinaniem się brzucha a potem to już stale jeździłam na ktg a powodu pępowiny na szyi Julii. Z tą pępowiną to wiem, że większość dzieci ją ma na szyi i sama teraz nie wiem czy dobre jest to jak lekarz mówi, że dziecko jest okręcone pępowiną. Z jedenej strony tak, bo bardziej zwraca się uwagę na ruchy ale z drugiej strony....to co ja przeżylam to szok! Jak Julia kopała mniej - stres, jak kopała więcej - stres i tak w kółko.
Ale podsumowując...było dobrze.
Chcialabym kiedyś jeszcze to przeżyć....ale czwarte dziecko to już przesada! Choć, dwójka moich dzieci już prawie dorosła to chyba nie zdecydowałabym się jednak.....