Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
2h chyba każdy wytrzyma bez jedzenia, albo mamy do torby mogły wziąć przekąski takie jakie uznaje za stosowne. U nas jedno dziecko prawie się zadławiło - mama mu z gardła wyciągnęła 6 żelek nim 2 ( a one dość twarde)

:-)
U nas był poczęstunek w postaci chrupek kukurydzianych w 3 smakach, zwykłych herbatniczków, winogron, kawałków bananów, kawałków gruszek oraz woda i soki. Nic z czekoladą - uczula, brudzi, kremem - podobnie, twardego do zadławienia się. Był to moment ochłonięcia dzieci i rodziców też ;-) Młoda nie była zadowolona z zabranie od stołu no ale wszyscy szli.
U nas nie było jakiejś ekstremy - choć "szczelnego" tygryska czy zebry z kapturem z pluszu czy weluru bym Młodej nie założyła - aczkolwiek dużo dzieci było w strojach tylko na wejście, a potem dziewczynki ganiały w samych rajstopach - mi to nie pasi szczególnie wśród ludzi.
O Młodej skrzydła też parę osób zahaczyło ale gumnki były luźne i co najwyżej się przekrzywiły, rzep by się na takiej imprezei i z gabarytami Młodej nie sprawdził. No i najważniejsze, że Krysia się dobrze czuła w swoim stroju.
Choć wzięłam zwykłą spódniczkę na zmianę, myslałam, że większe problemy - niż tylko zadzieranie się - będą z tym tiulem, oczywiście by Madzioolka;-).
Ironia - a to Ty idziesz czy Benio ?![]()

Tuptuś normalnie - natuptał, brawo bił i występ zakończył dyskretnie mieszając się z tłumem

mówiła Ci cś o zasłanianiu zdrowego oka i ćwiczeniu zezującego?

Na szczęście młócił głównie mandarynki i pomarańcze. I jeszcze nie napisałam, że prawie zmiażdżyłam własnemu dziecku palec drzwiami
A on nawet nie płakał za mocno tylko żałośnie popiskiwał, a potem się dalej bawił, mimo leciuteńko spuchniętego ( i sinego...) paluszka... dzielniaczek
Szkoda,ze nie spytali rodziców co myślą o stole z żarciem - na naszym balu były niemowlaki, 2latki i 3latki, co innego gdyby były starsze dzieci... Takie Maluchy te 2 h spokojnie obyłyby się bez jedzenia a jak u kogoś wypadłaby akurat pora karmienia- mama mogłaby spokojnie nakarmić na ławeczce...
szlismy i jakos sie tak wychylił głową że zarył..az farba odeszła z framugi 

jak się na mnie wydarł, pokarżył sie i poleciał do taty...boshe co za dzień ! 

