reklama

Czerwiec 2011

reklama
Misialina
ja mam termin na 14-15 czerwca wg okresu ale według mnie będzie szybciej.
Chodzę prywatnie na oś Piasta w Wodziu i płace 70 zł ale wiem za co. Gabinet dwupokojowy, sprzęt dobry, pełna intymność.
U Słomczyńskiego byłam na początku roku jak poroniłam w 1 ciąży i on mi zabieg robił, też nie mogę narzekać.
Ale wybrałam Rutkowskiego bo koleżanki mi mówiły, że jak jest problem przy porodzie czy w czasie ciąży to i tak wzywają na konsultacje Rutkowskiego.
Koleżanka z pracy miała trudny zabieg ginekologiczny robiony przez R. i wszystko jest w porządku potem urodziła dwóch zdrowych urwisów :-)

p
 
traschka podpisuje się pod tym co napisalas w kilku ostatnich postach obiema rękami. Lepiej bym tego nie ujęła. Masz racje, ze nie mam wpływu na niektóre rzeczy, wiec najlepiej nie myśleć i się nie przejmować co może się stać, bo to tylko stres przynosi a co pisane to i tak się stanie. Ja zawsze byłam " control freak" ale odkąd odpuscilam żyje mi się o wiele łatwiej. Wiadomo, ze w takichc chwilach jak ta kiedy dowiadujemy się o tragedii naszej koleżanki z która każda z nas się w jakiś sposób utozsamiala, strach sciska nas za gardło i zastanawiamy się czy nas to nie spotka, ale trzeba się otrzasnac i myśleć pozytywnie.
 
Nadzieja ja byłam bardzo zalęknioną nastolatką. Wszystko mnie przerażało, łatwo mnie było zranić. Bałam się wejść do sklepu i porozmawiać z ekspedientką! Żyłam w ciągłym stresie i wiem, że przez swoje nastawienie straciłam bardzo dużo. Pozytywne myślenie może bardzo dużo zmienić! Ja już zbyt wiele w życiu straciłam przez swoją postawę aby powtórzyć ten błąd. Praca nad sobą może przynieść niesamowite efekty - obecnie prowadzę firmę, pracuję z ludźmi i wierzę, że jestem dla nich autorytetem. Dawne troski minęły. Czasem coś powraca, jak dręczący robak, ale odrzucam to od siebie od razu. Po prostu trzeba walczyć i wierzyć, że będzie dobrze! Jeśli możemy coś zmienić zróbmy to, ale jesli na coś nie mamy wpływu pozostaje wiara, w pozytywny obrót spraw.
 
dziewczyny po 1 poronieniu byłam w szpitalu i czekałam na zabieg to obok leżała taka fajna kobitka powiedziała mi o swojej bratowej. Otóż jej bratowa pierwsze dziecko poroniła, drugie z trudem donosiła, potem kolejne dwa poronienia, mówiła, ze była totalnie załamana. A za kilka miesięcy okazało się, ze znów jest w ciąży i tak jeszcze kilka razy. Dziś ma 5 -tkę zdrowych dzieci i twierdzi, ze wtedy psychicznie się nie poddała.
Ja po usłyszeniu tego stwierdziłam - O nie ja chcę mieć dziecko i będę je miała i muszę pozytywnie myśleć. Daliśmy sobie kilka m-cy na odreagowanie i akurat wtedy kiedy się kompletnie nie spodziewałam to okazało się, że jestem w ciąży :-)

Naprawdę wiem, co to stracić dziecko ale mimo wszytko trzeba myśleć pozytywnie, nasze małe skarby w nas to czują :tak:

p
 
reklama
Tak Kati, kilka z nas straciło ciąże, także wiemy o czym mówisz, tyle, że gdyby ktoś od razu po poronieniu powiedział mi, że powinnam pozytywnie myślec, to chyba bym go zmieszała z błotem... Nienawidziłam tekstów typu "jeszcze będziesz miała dzieci"... to były dla mnie wtedy najgorsze słowa...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry