mrsmoon
Fanka BB :)
wpadam tylko na chwilę, bo ciężka noc przed nami...o 19.30 wykąpaliśmy marudzącą Maję, po kąpieli rozkręciła się na maxa i jak tylko próbowałam ją odłożyć na przewijak żeby ją ubrać to płakała strasznie a wręcz krzyczała, aż się zanosiła. Cyca nie chciala, dostała butlę, u A na rękach w pionie wypiła, myślałam że się uspokoi, ale dalej płacz nieziemski przy próbie odłożenia był...Zmierzyłam temp jakimś cudem, 37,4 w pupie, dałam jej o 20 nurofen w czopku. Po 5 min uspokoiła się na tyle, że na rękach jakoś ją ubraliśmy, na wszelki wypadek zrobiłam okład z sody. Po paru min zrobila rzadką kupę, więc już prawie bez płaczu ją rozebrałam, umyłam i ubrałam, jeszcze raz zmierzyłam temp. w pupie 37,8...Mam nadzieję, że te nurofen zdążył się wchłonąć i zadziałał. Bawiła się w tym czasie pudełkiem po wit. D. Ululałam ją i po 21 poszła spać...Przeraża mnie ta nocka...:-( Tak strasznie płakała, że aż się przestraszyłam, nosek cały zagilony, łzy jak grochy i ta temperatura do tego. Miejsce szczepienia bz, tylko ślad po wkłuciu jest. W nocy sobie budzik będę nastawiać i sprawdzać ją czy ok.
pozatym jak ma 37,4 to chyba 4 czy 5 kresek sie odejmuje