Aylin, wszystkiego dobrego i prostego, terminowego porodu!
Ale super, że jest Was trochę tych nieprasujących. Ja już nie pamiętam, kiedy używałam żelazka... Zakładam ciuchy tylko takie, które nie gniotą się bardzo przy praniu, zresztą opracowałam też świetną metodę rozwieszania, która jest podstawą sukcesu nieprasowania

. Jeżeli już coś prasuję, to zazwyczaj spodnie, bo na nich wygniotki niestety widać. Miałam kiedyś wyrzuty sumienia, że taka jestem nieułożona, przyznałam się też mamie, która najpierw była oburzona, ale potem stwierdziła, że w sumie nigdy nie widziała, żebym miała na sobie coś nieuprasowanego

. Koszule mąż prasuje sobie sam - kilka lat kawalerskiego życia z dala od mamusi nauczyło go tego, więc mam z głowy. Co więcej, nie pozwala mi prasować swoich koszul, bo twierdzi, że i tak nie umiem, a często bywa, że uprasuje nawet coś mojego. Ależ ja go kocham

.
Ciuszki, które zebraliśmy dla młodego wszystkie wywiozłam do mamy, a ta mało się nie obsikała z radości, że może wszystko uprać, uprasować i poskładać. Czy to nie piękne, że mogłam mamie sprawić radość taką drobnostką?
Dziewczyny, planuję wybrać się do
ortopedy, bo mam dość mocno pokrzywiony kręgosłup i chcę się dowiedzieć, czy to nie wyklucza porodu naturalnego. Nie mam niestety aktualnych zdjęć rtg (ostatnie chyba sprzed 6 lat), a teraz przecież nie powinnam się fotografować. Wiecie może, czy na podstawie rozmowy i starej fotki lekarz może podjąć jakąkolwiek decyzję czy raczej wyśle mnie na rtg? (a tego bym nie chciała...)