Witajcie,
Kamila - trzymam kciuki za Was, bardzo mocno!
Dostajemy w dupsko z tymi upałami. Strach z dzieciakiem wyłazić.
Kocham MM i butlę. Młody co 2,5 - 3h budzi się na karmienie, kupy wali jak zawodowiec, nie płacze, nie ulewa, nie ma kolek..żyć nie umierać. Wszędzie go ze sobą zabieram - do sklepu, marketu, na ploty do przyjaciółek, w piątek walimy na pogrzeb i stypę więc zaliczymy restaurację...
On przesypia większość wypraw więc nie ma z nim kłopotu. Zastanowiła mnie jednak postawa jednej zasłyszanej historii znajomej młodej mamy, która przez 6tyg czyli od urodzenia do pierwszych szczepień nie wychodzi z dzieckiem z domu żeby nie załapać jakiegoś syfa. Nie wiem, mam nadzieję, że nie przejadę się na tych wyprawach z dzieckiem dosłownie wszędzie.
Co do pielęgnacji własnych 4 liter to najgorzej mi idzie znalezienie czasu na depilację nóg

)) Włosy umyję codziennie, ale o układaniu nie ma mowy. Boro jest całkkiem łaskawy jeśli chodzi o moje długie prysznice, stawiam go w leżaczku przed łazienką i zerkam czy nie dzieje mu się co złego. Najczęściej śpi

Dzięki Bogu mam nawet czas na malowanie szponów...
No i 10 kg mi zostało do wagi wyjściowej, a z wagi wyjsciowej jakieś kolejne kilkanaście do zrzucenia więc długa droga przede mną..
Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie