D
delwer
Gość
ja też jestem z porodem siłami natury.... z mała mialam poród wywoływany bo nie chciała opuszczać maminego domku, ale pomimo strasznego bólu jest jeszcze ogromna satysfakcja że sie dało radę i nagroda w postaci bobaska na brzuszku. Mi było prościej bo cały czas był ze mną mąż teraz też to będzie poród rodzinny
Przy córce o 9 podali okscytocynę ale z nic w świecie nawet nie chciała zacząc działać, nawet chcieli mnie wysłać z powrotem na sale ale zapierałam się z całych sił że muszę urodzić dzisiaj. Trafiła nam się super położna która przebiła mi wody i się zaczeło. Bóle trwały od 16 a o 20.30 mała była już z nami, mąż przeciął pępowinę-byłam z niego dumna
Tak mnie oczyściło że ważyłam 3kg mniej jak przed zajściem w ciąże, mimo tego że było cięcie krocza to już następnego dnia latałam po korytarzu i rana się super zagoiła. Polecam sn chyba ze są jakieś przeciwskazania wtedy cc
ale nic z tego:-(
dzisiaj rano aż sama się zdziwiłam