Hej dziewczyny!
Nie bardzo możecie mnie kojarzyć bo rzadko co piszę a nawet bardzo rzadko.
Nadrabiam Was na bieżąco od kilku dni, ale co chce coś do Was napisać to dzieć mi siada na kompa i muszę iść z nim się bawić. No i czasem wbić się ciężko. Teraz się zorganizowałam bo dzieć zasnął przed telewizorem oglądając bajkę, mąż w delegacji w Warszawie więc mam chwileczkę dla siebie i dla Was.
Jestem w szoku, jak Wasze dzieci już mówią, całymi zdaniami a mój gada niby po swojemu niby po naszemu. Ostatnio zaczął mówić do męża tatuś zawsze tata tata a teraz tatuś. No cóż do mnie mówi zwykłe mamo, ale jakoś muszę z tym żyć.
Szymek jest dzieckiem bardzo żywym, nie usiedzi nawet na chwilkę. Nie podoba mi się tylko, że wszystkim rzuca. Dam mu butelkę z piciem a on ją łup w kogoś. Tłumaczę, tłumaczę, ale nic sobie z tego nie robi no bo jak on rzuci to wszyscy się śmieją i on myśli, że to śmieszne. No i popycha inne dzieci, ale już coraz mniej. Tłumaczę i tłumaczę. W życiu nikomu tyle się nie natłumaczyłam.

Powoli się zapoznajemy z nocnikiem, ale jak w te upały puściłam go bez pampersa to w ciągu 20 min zsikał się 5 razy. No i mamy problem z jedzeniem najchętniej nie jadł by cały dzień no, ale zawsze coś tam zje. Za to pije jak smok...
Miłego wieczoru Kochane!