Dziewczyny nie daje już rady z moim czterolatkiem. Próbuje nami rządzic, wszystko chce żeby bylo tak jak on nam każe, gdy spotyka się ze słowami odmowy po prostu nas bije. To wszystko zaczęło się jakieś 2 tygodnie temu, wszedł w jakiś dziwny okres.Do przedszkola nie chodzi wiec nie jest to wpływ jakiegoś nowego kolegi.Dawniej często przychodził do mnie i do męża żeby się przytulic, posiedzieć na kolanach a teraz tylko rozkazuje, jak zrobimy coś nie po jego myśli rzuca się na nas z pięściami i to gdzie popadnie, po głowie po brzuchu po nogach zależy gdzie ma dostęp, jestem załamana.Zawsze wydawalo mi się ze bede dobrą mamą,że stworzę taką rodzinkę jakiej ja sama nie miałam, że glownie będzie miłość szacunek bez awantur.U mnie w domu nigdy nie było normalne okazywanie uczuć wszystko takie sztuczne i tylko na pokaz a w czterech ścianach wszystko wygladalo inaczej, zimne i fałszywe. Gdy po całej akcji tłumaczę synkowi że zachowuje się brzydko, nieładnie że bicie boli ze powinniśmy się kochać a nie bić to on mowi ze wie ze rozumie ze juz nie bedzie i.....tak do kolejnej sytuacji w której bedzie coś nie po jego myśli. Przyznam się niestety ostatnio już nie wytrzymalam gdy walnął mnie pięścią w twarz dałam mu klapsa i to porządnego,chciałam zeby zobaczył ze bicie boli, ale i to nie poskutkowało bo odwdzięczył się tym samym.Dziewczyny ja jestem przerażona, skoro on ma takie odruchy.....co będzie jak dorośnie? My z mężem nigdy przenigdy nie urzywaliśmy przemocy w stosunku do siebie, skąd nasze dziecko ma takie odruchy i to do tego stopnia? Musiałam się Wam wygadac bo już nie mogę tego dusić dluzej w sobie. Czy powinnam iść do psychologa dziecięcego? Z synkiem czy ze sobą?......