reklama

gdy coś znika w przedszkolu

masebi

Fanka BB :)
tym razem nie o znikających ciuchach w szatni, ale mam problem i nie wiem, jak go delikatnie rozwiązać.
Dzieci mają jeden dzień, gdy mogą przynieść sobie swoją zabawkę. ( Normalnie nie wolno).

Po takim dniu, dziecię moje wróciło smutne i bez zabawki. Twierdziła, że zostawiła, że konik sobie poszedł że stoi na półce... minęło 4 dni, dziecko rano zaczęło płakać rano i nie chcieć chodzić do przedszkola. Mam wrażenie, że ktoś ( pewnie jakieś dziecko) buchnęło konika i ta to przeżywa. Prawda jest że nie mam pojęcia co na prawdę się stało.

Jak rozwiązać taki dylemat? Iść do wychowawcy grupy? Głupio podejrzewac kradzież, ale zaczynam się martwić o córe, bo rano płacze i nie chce iść. ( A konik był nowy i ulubiony).
 
reklama
Ja bym poszła do wychowawczyni i grzecznie bym zapytała czy nie widziała zabawki. Opisz dokładnie, powiedz tez kiedy twoje dziecko ją miało i ze odłożyło w dane miejsce. Moze jest tak, ze jakieś młodsze dziecko z innej grupy wzięło zabawkę do swojej sali. Myślę, ze nie powinnaś od razu mówić ze ktos je na pewno ukradł, po prostu zgłoś zaginiecie. Ja pamietam jak mi zabrali parasol z podstawówki, tydzień później sie odnalazł. Pewien chłopak przyniósł na portiernie i przyznał sie ze mu sie pomyliło z parasolem jego mamy. Moze i to dziecko pomyliło sobie zabawki. A myślę, ze jak pani grzecznie zapyta dzieci to może skojarzą.
 
Dzięki dziewczyny, tak zrobię. Myślę, że mała posiała konika i gdzieś jest. Tylko sama się boi przyznać, żer nie wie co sie stało.
Jak się człowiek nasłucha od innych rodziców co i jak znika , to zaczyna źle myśleć, a tak nie powinno sie myśleć.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry