reklama

Grana padano w ciąży

reklama
Twarde sery są na tyle suche, że bakterie tam się nie namnożą, jednak ja dla swojego świętego spokoju starałam się nie jeść. Znalazłam z President ser tarty Corregio i z tyłu było napisane, że jest z mleka pasteryzowanego i taki ser jadłam - praktycznie smakował jak parmezan.
 
Twarde sery są na tyle suche, że bakterie tam się nie namnożą, jednak ja dla swojego świętego spokoju starałam się nie jeść. Znalazłam z President ser tarty Corregio i z tyłu było napisane, że jest z mleka pasteryzowanego i taki ser jadłam - praktycznie smakował jak parmezan.
A pamiętasz gdzie go kupiłaś?
 
Twarde sery są na tyle suche, że bakterie tam się nie namnożą, jednak ja dla swojego świętego spokoju starałam się nie jeść. Znalazłam z President ser tarty Corregio i z tyłu było napisane, że jest z mleka pasteryzowanego i taki ser jadłam - praktycznie smakował jak parmezan.
Platki drożdżowe smakują bardzo podobnie do parmezanu:)
 

Załączniki

  • IMG_2974.jpeg
    IMG_2974.jpeg
    64,9 KB · Wyświetleń: 46
Chętnie bym zerknęła na badania dotyczące bezpieczeństwa długodojrzewających serów, bo właśnie teraz we Włoszech jest bardzo głośno o sprawie kobiety, która w szóstym miesiącu ciąży zmarła na skutek zatrucia, najprawdopodobniej po spożyciu sera z mleka niepasteryzowanego. I oczywiście aktualnie krąży w sieci wiele opinii lekarzy, którzy komentują sprawę i apelują, by takich serów przez czas ciąży po prostu unikać, bez rozróżnienia na ich typy - długo czy krótkodojrzewające.
Szczerze? Nawet jeśli ktoś mi powie, że ryzyko zatrucia jest minimalne, to nie znaczy, że zerowe. Ja kocham wszystkie sery tradycyjne, surowe wędliny itd., i przyznaję, że na czas ciąży ciężko mi było się z tym pożegnać, ale zrobiłam to i przeżyłam te miesiące na bezpieczniejszych zamiennikach :) Polecam!
 
Chętnie bym zerknęła na badania dotyczące bezpieczeństwa długodojrzewających serów, bo właśnie teraz we Włoszech jest bardzo głośno o sprawie kobiety, która w szóstym miesiącu ciąży zmarła na skutek zatrucia, najprawdopodobniej po spożyciu sera z mleka niepasteryzowanego. I oczywiście aktualnie krąży w sieci wiele opinii lekarzy, którzy komentują sprawę i apelują, by takich serów przez czas ciąży po prostu unikać, bez rozróżnienia na ich typy - długo czy krótkodojrzewające.
Szczerze? Nawet jeśli ktoś mi powie, że ryzyko zatrucia jest minimalne, to nie znaczy, że zerowe. Ja kocham wszystkie sery tradycyjne, surowe wędliny itd., i przyznaję, że na czas ciąży ciężko mi było się z tym pożegnać, ale zrobiłam to i przeżyłam te miesiące na bezpieczniejszych zamiennikach :) Polecam!
Gdzieś mi się obiło o uszy, że we Włoszech to norma, że w ciąży nie zwracają uwagi na mleko niepasteryzowane.
No w każdym razie zalecenia są jednoznaczne - produkty mleka niepasteryzowanego są niewskazane i tego się trzymałam niezależnie od rodzaju sera. :)
 
reklama
Ja dzisiaj zjadłam kawałek pokrojonego melona (nie, nie myłam go przed obraniem) u mamy. Mama go obrała i pokroila w paski, później ćwiartki i i ja jedną taką ćwiartkę zjadłam mała. Wielkości może połowy gałki lodów. I oczywiście coś mnie podkusiło aby się zapytać chatu GPT i nastraszył mnie listeria… a jestem w 33 tygodniu
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry