Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
W moim przypadku to jest Zatrucie Ciążowe i zwlekanie nie jest wskazane a powiem więcej jak najszybsze wywołanie poprodu. Jeśli jutro wyjdzie białko w moczu to w ciągu 3 dni pewnie już będę w szpitalu pod oxytocyną leżała bo inaczej może się to skończyc rzucawką...
Dzięki Bogu , że już to wiem bo trafiłam na zajefajną lekarkę na Izbie Przyjęć.
Moje objawy ( dla Was jako przestroga aby sie obserwować bo nawet tydzień przed porodem może coś złego się stać):
- cały swędzący brzuch i np. nogi,
- nogi , ręcę, twarz spuchnięte 24h na dobę,
- białkomocz,
- ćiśnienie 140/90 i wyżej,
- nie wyraźne widzenie..
a jednak zatrucie ciążowe... lepiej wywołać poród niż miałoby się coś stać...
więc pozostaje mi powiadomienie ich po fakcie czyli po porodzie...
szkoda ze Cię nie rozumie...bo w tym momencie bardziej chyba skrzywdzi siebie..bo tak jej zalezało zeby byc w pobliżu a tak nawet nie będzie miała tej swiadomości ze jej córa sie na porodówce produkuje
Mój mi zapowiedział, że na następną wizytę mam zrobić badania moczu właśnie na wszelki wypadek, by skontrolować białko i by w razie czego szybciej wywołać poród...
Mój też ciągle zmęczony, źle się czuje, na nic nie ma sił... Aaaa, i oczywiście ciągle coś go boli.... Normalne szopki, tyle że to już coraz mniej śmieszne 

No ja też mam daleko na takie jedzonko, ale dzisiaj pojechaliśmy specjalnie na kfc do Szczecina (120 km) i przy okazji jakieś zakupki, kupiłam Małej taki fajny pajacyk w tesco na święta, czerwony z kubusiem puchatkiem i czapeczką ala Św. mikołaj, do tego skusiłam sie jeszcze na sukieneczkę i kocyk, mimo, ze juz nic miałąm nie kupować, bo wszystko mam, ale co tam, nie będę dziecku żałować.;-)Ja właśnie dzisiaj zapodałam sobie (chyba pierwszy raz w ciązy) jakiegoś strasznie pewnie niezdrowego, ale za to pysznego chickena w fast foodzieAle czasem cieszę sie, że mieszkam w małym mieście i nie mam wiele okazji do zapychania się takim jedzonkiem, bo pewnie częściej bym ulegała...
Marzycielko, mam nadzieję, ze ostro się za Ciebie jutro wezmą i wszystko szybko sie potoczy, bo szkoda już tej twojej męczarni, a moze z nerwów samo Cię chwyci w nocy, tego Ci życzę z całego serca.W moim przypadku to jest Zatrucie Ciążowe i zwlekanie nie jest wskazane a powiem więcej jak najszybsze wywołanie poprodu. Jeśli jutro wyjdzie białko w moczu to w ciągu 3 dni pewnie już będę w szpitalu pod oxytocyną leżała bo inaczej może się to skończyc rzucawką...
Dzięki Bogu , że już to wiem bo trafiłam na zajefajną lekarkę na Izbie Przyjęć.
Jutro z samego rana robię mocz i jak najszybciej odbieram wyniki , potem wizyta u mojego lekarza ( klowna , który przegapił objawy!)i decyzja o wywołaniu porodu lub nie.
Sawka, przykro mi, ze nie udało Ci sie dogadać z rodzicami i ze oni tacy uparci i stresują Cię niepotrzebnie. Przy takim obrocie sprawy, nie masz co mieć wyrzutów i postawić ich przed faktem dokonanym, skoro nie chcą zrozumieć Twoich racji. Będzie dobrze.a ja dziś przeprowadziłam poważną rozmowę z moimi rodzicami, powiedziałam im że nie chce żeby siedzieli przed porodówką i mnie denerwowali, i że mogą przyjść następnego dnia nas odwiedzić i zobaczyć maleństwo... niestety żadne moje argumenty, prośby i nawet nerwy na nic się nie zdały, moja mama jest za bardzo uparta, jak coś sobie wbije w głowę to już kaplica... więc pozostaje mi powiadomienie ich po fakcie czyli po porodzie...
a ja dziś przeprowadziłam poważną rozmowę z moimi rodzicami, powiedziałam im że nie chce żeby siedzieli przed porodówką i mnie denerwowali, i że mogą przyjść następnego dnia nas odwiedzić i zobaczyć maleństwo... niestety żadne moje argumenty, prośby i nawet nerwy na nic się nie zdały, moja mama jest za bardzo uparta, jak coś sobie wbije w głowę to już kaplica... więc pozostaje mi powiadomienie ich po fakcie czyli po porodzie...
Ja wczoraj od 15-21-masakra!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Niby caly czas siedzialam a wymeczylam sie strasznieCyprysiowa, ja wczoraj też byłam na imprezce-a właściwie na dwóch: przyjęciu weselnym i pępkowym kolegi. Nie wiem, jak Ty, ale ja ledwo wytrzymałam-od 13:15 do północy siedziałam za stołem i ruszałam szczęką (w międzyczasie miałam tylko pół godzinki przerwy na przemieszczenie się z jednej imprezy na drugą) :-) Za to dziś sobie odpoczywam :-)