Jestescie kochane ,ale ja sie w zyciu na cosik takiego nie zgodze....
Ja sie Wam zwierzam ,bo Wam ufam i jestescie moimi wirtulanymi (niestety poki co tylko) przyjaciolkami...
obdzwonilismy dzisiaj kilka osob i w polowie przyszlego tyg mam cosik wiedziec.....
Moja mama o naszym powrocie nie chce slyszec, Kamil zreszta tak samo....Mama powiedziala ,ze juz jedna wnuczke na odleglosc rozpieszczala, teraz ma zamiar robic to na bierzaco...
Takze poki co staram sie zyc zblizajacymi sie swietami i urodzinkami mojego broja duzego....a to co po nich, to juz Nowy Rok...
Wiem ,ze czasem sie nad soba uzalam moze, ale naprawde zdaza sie ,ze nie mam juz sily...czlowiek tylko mysli i slucha i ciagle cosik nie tak jak powinno byc.... ja wiem ,ze nie tylko ja tak mam....doskonale to wiem...tylko moze ja taki mieczak jestem.....
Kajaczku kochana no Tobie to sie wszystko wspaniale ulozylo....i bardzo dobrze,bo zaslugujesz na to wszystko i na jeszcze wiecej:****
zreszta kochane jak kazda z Was:****
Vive bardzo sie ciesze, ze to praca marzen

))) wspaniale,z jest Ci tam dobrze i ,ze Cie doceniaja

)))