Właśnie przeczytałam o gimnazjalistach. Masakra... Moja kuzynka urodziła niedawno córeczkę - jest po pierwszym roku studiów. Niby wszystko fajnie, miała indywidualny tok przez pierwszy rok, stypendium, bo to tzw. kierunek zamawiany. A teraz uznała, że rezygnuje ze studiów, bo nauka nie jest najważniejsza i ona nie ma siły... A rodzice jej przytakują. Oczywiście, że nauka nie jest najważniejsza, ale ona będzie w końcu musiała sama na to dziecko zapracować. A kierunek miała rewelacyjny - informatyka. Z potencjałem, dobrze płatny, można zdalnie pracować. Ech... Ciekawe, kiedy jej się odwidzi.
Wychodzi na to, że czasem 20 lat to też za mało.
Wychodzi na to, że czasem 20 lat to też za mało.