Z kolei mój synek był bardzo spokojny, aż za, bo ja czułam, że on coś za dużo śpi. Potrafił tuż po urodzeniu spać ciurkiem 5 godzin. Budziłam go na jedzenie, bo sam się nie budził.
Ja nieraz kupuję drogie prezenty synkowi, ale staram się tylko a jakieś okazje, typu urodziny, czy święta. Za to mój D mnie wnerwia, bo ciągle kupuje młodemu drogie prezenty bez okazji. Na życie nieraz muszę się nieźle nakombinować, żeby mi starczyło, a on weźmie i kupi dziecku bez okazji zestaw Lego za 200 zł. Ja jestem jak najbardziej za lego, bo to mądra i rozwijająca zabawka, ale uważam, że jeśli nam się nie przelewa, to kupowanie takich prezentów bez okazji to przesada.
Nie zgodzę się natomiast, że kupowanie dziecku drogich prezentów jako takich je rozpuszcza. W czasach kiedy byłam dzieckiem Lego było czymś niesamowicie drogim, a moja mama była gotowa wydać pój pensji, żeby mi kupić wymarzony zestaw. I wcale teraz nie jestem ani rozrzutna, ani nie doceniająca pieniądza. Ja wolę kupić jeden porządny prezent, niż kilka tanich.
Ja mam 2 chrześniaków i na urodziny, czy inne tego typu okazje dostają ode mnie zabawki, ale uważam, że na chrzciny, czy urodziny powinni dostać, coś co będą mieli na pamiątkę. Laptop, czy rower kiedyś się zepsują i pójdą w zapomnienie. Dlatego na chrzest kupiłam każdemu z chrześniaków pamiątkową blaszkę z białego złota. zapłaciłam za nie jakoś 300-400 zł. Natomiast na komunię starszy brat mojego chrześniaka dostał srebrne spinki do mankietów. Za to chrześniakom chcę kupić na komunię spinki do mankietów z białego złota. Teraz takiego prezentu nie docenią, ale jak będą starsi będą mieli pamiątkę, a i zawsze jest to jakaś inwestycja. Jak dałam bratu mojego chrześniaka te srebrne spinki, to kuzynka była zachwycona. Powiedziała, że to jeden z fajniejszych prezentów jakie dostał, pomimo, że nie był to prezent droższy od pozostałych.