Oj, ja po długiej przerwie ponadrabiałam własnie zaległosci na forum. Nadal jestem w ciąży! Na szczęście...
Codziennie mam pielęgniarkę w domu, która przychodzi zrobić mi zastrzyk na rozrzedzenie krwi, w zwiazku z moim ryzykiem zakrzepicy krwi (przez mięśniaka). Jakoś ciągnę na zwolnieniu ale w domu łatwo nie jest, kiedy ciągle cos CIę boli. Brzuch mam jak w 7 miesiącu ale o tym ostrzegał doktor no i o tym, że "na pewno nie donoszę do grudnia". To mnie przeraża. Wizja dziecka w inkubatorze... Choć z pewnością lepsze, aby dziecko przeżyło...W dodatku u nas w Belgii koszmarne upały więc spać nie mogę i przewracam się z boku na bok całą noc... nie mówiąc o komarach!!
Doktor mówi, ze dla mnie najważniejsze, aby dociągnąć do polowy września....Ale rodzić 3 mies. przed terminem?

Eh... mam nadzieje dziewczynki, że u was wszystko idzie jak po maśle, czego wam z całego serducha życzę!!
buziaki!
