Super koncepcja. No i koło Krakowa jest coś takiego. Tylko to aż 20 km. Nie bardzo sobie wyobrażam odwożenie dziecka codziennie taki kawał drogi, zwłaszcza, że to całkowicie w przeciwną stronę niż praca D, a ja jak się urodzi maleństwo też nie będę za bardzo mobilna. Ale sam pomysł fajny, zwłaszcza, że ja jestem nadopiekuńcza i takie przedszkole to by była fajna przeciwwaga dla moich tendencji (zdaję sobie sprawę z tego jakie mam skłonności, wiem, że niekoniecznie działają na rzecz dziecka; próbuję z tym walczyć, ale mi nie wychodzi)
Oj zdrówka. Na pewno będzie dobrze, tylko więcej się tak nie forsuj. Odpoczywaj póki możesz.
Sto lat!
Ja też nie mam żadnego pomysłu, zwłaszcza, że musi być to coś co może zjeść mój mały i równocześnie coś co lubi i chętnie zje. Myślałam o jakimś risotto. Ma ktoś jakiś fajny przepis na risotto?