Witam was, jestem mocno przestraszona. Mam 40 lat, to moja pierwsza ciąża. wcześniej się staraliśmy ale nigdy do niczego nie doszło. Pomyślałam że tak widocznie miało być bo to w końcu dziecko decyduje kiedy przyjdzie na świat
2 maja robiłam bHCG miałam 1146, w poniedziałek zrobiłam ponownie, przyrosło tylko do 1570. Moja ginekolog mówi ze to słabo wróży i żebym się nie nastawiała. W środę zrobiłam kolejne HCG - przyrosło do 1790 i znowu strach. USG pokazało pęcherzyk i ciałko żółte. wg usg wszystko wygląda ok. Dodam że to 5 tydzień od zapłodnienia więc serduszko może być widać dopiero za tydzień. Czy któraś z was miała taką sytuację a potem było wszystko ok? Mam wszystkie książkowe objawy ciąży, nic mi się nie zatrzymało. codziennie mam mdłości, obolałe piersi, lekkie bóle podobne do miesiączkowych. Absolutnie żadnego plamienia.
Jesli chodzi o imie to ja mam dwa typy od 10 roku zycia czyli od 10 lat! Ksawery i/albo Klementynka, jeszcze wtedy Ksawery nie byl tak popularny jak teraz... Moj narzeczony o ile na Ksawerego sie zgadza i do brzucha mowi Ksawcio to dziewczynke powiedzial ze nazwie Lenka zeby sie z dziecka w przyszlosci nie smiali. I czuje ze jak bedzie dziewczynka to bedzie dyyym