reklama

Grudniowe mamy 2024

reklama
Meldujemy się z Zoją 3 grudnia 2640g 52 cm wcześniaczek z 36+3 ale radzimy sobie świetnie grzanie nie było potrzebne jesteśmy razem od początku 🥰 poród naturalny udało się ochronić krocze 😝
 

Załączniki

  • Screenshot_2024-12-04-07-19-31-442_com.google.android.apps.photos.jpg
    Screenshot_2024-12-04-07-19-31-442_com.google.android.apps.photos.jpg
    155,3 KB · Wyświetleń: 136
Nie zaglądałam tutaj. Urodziłam ekspresowo. O 3 wypadł balonik, miałam całą noc skurcze, o 6:30 odeszły wody, o 8 już 5cm rozwarcia. Koszmar. Prosiłam o znieczulenie,bo mówię umre im tam... o 8:30 byłam na porodówce i było już 7cm. 9:15 urodziłam.🙈 Anestezjolog nie zdazyl, a był zajęty,bo miał w tym czasie planowane cc.

No więc, jestem po.
 
Nie zaglądałam tutaj. Urodziłam ekspresowo. O 3 wypadł balonik, miałam całą noc skurcze, o 6:30 odeszły wody, o 8 już 5cm rozwarcia. Koszmar. Prosiłam o znieczulenie,bo mówię umre im tam... o 8:30 byłam na porodówce i było już 7cm. 9:15 urodziłam.🙈 Anestezjolog nie zdazyl, a był zajęty,bo miał w tym czasie planowane cc.

No więc, jestem po.
Też będę mówić, że umieram.... 😅🙈
 
Też będę mówić, że umieram.... 😅🙈
Wierz mi.. Ja po dwóch porodach ze znieczuleniami.. których skurczy za drugim razem nie czulam– było extra.. A za pierwszym czulam ale teraz to był terror🙈 I chciałam naprawde znieczulenie albo cc. A one do mnie, że mam spokojnie oddychać.

A o, i odbierała mój poród i byłam w sali położnej, która jest z Popowa (wioski gdzie mamy kupiona dzialke) i zna kojarzy rodzinę męża,bo skojarzyła po nazwisku🙈 I mówi,że tak po znajomości prawie.. I do zobaczenia gdzieś w Popowie🤭
 
Dziewczyny pisałyscie odnośnie wizyt położnej. Przypomniało mi się jak moja koleżanka kiedyś mi opowiadała, że wrócili z dzieckiem do domu i mieli umówiona wizytę z położna, no ale zapomnieli. Ona miała być jakoś o 9 rano a oni wtedy jeszcze spali. No ale najlepsze, że mieli wtedy totalny sajgon w domu. Ta moja kumpela mówiła, że nie było jak przejść dosłownie 😂 pokoje niogarnete, w kuchni jubel, w łazience to samo, w domu zimno bo nienapalone jeszcze a był przełom lutego i marca. No więc słyszą pukanie patrzą która godzina i sobie o tej położnej przypomnieli. Na początku udawali, że ich w domu nie ma. No ale że mieszkali wtedy tuż obok jej rodziców i oni mieli do nich klucze to jej mama wzięli klucze i otworzyła tej położnej 😂 No i oni wychodzą tacy nie ogarnięci, w piżamach, w domu chlew i zimno że nie wiem. Coś tam im podobno biadoliła. Śmiać mi się chciało jak mi kumpela to opowiadała a że pilysmy wtedy wino to się tym winem aż oblałam 😂
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry