Hej Dziewczynki, ja się tylko zamelduję, że żyjemy i nic nam nie jest:-) Sytuacja jakby powoli zaczyna się normować, dzisiaj nawet wyszłam pierwszy raz od soboty na dwór i jakoś obyło się bez zaczepek. Ciekawe jak dzisiaj po meczu będzie, bo dzisiaj Irole ze Słowenią grają, na szczęście jak na razie wygrywają (chociaż dla Polski to kijowo) i może obędzie się bez ekscesów. Od tych helikopterów nad głową już mi we łbie buczy i jak na złość Oliś nie chce współpracować, jest taki niegrzeczny, że to w pale się nie mieści

Powiem Wam, że widok na ulicach porażający, ja mieszkam akurat przy tym osławionym Donegallu i okropnie to wygląda jak tak się potłuczone szkła wszędzie walają, a domy stoją opuszczone, ludzie jak zwiewali w popłochu tak się teraz boją wrócić.
W poniedziałek chodziła po domach policja z przedstawicielami polskiego stowarzyszenia i mamy ogromne szczęście jeśli chodzi o sąsiadów, powiedzieli, że krzywdy nam nie dadzą zrobić :-) Atmosfera na ulicach jeszcze przytłaczająca, ale jak dziś po meczu będzie spokój to powinno być już lepiej

Swoją drogą nieźle pojechaliśmy z San Marino :-)
