cześć laski 
ja to się mam....
coś mnie chyba jakieś fatum naszło...????
wczoraj z tym zębem takie jaja że szok.-poszłam rano do niej mówię że mnie boli..rozwierciła i stwierdziłą że nic nie ma...zakleiła fleczerem i dała antybiotyk....
po południu jak mnie wzięło...przespałam sie chwilkę jak wstałam -to myślałam że padnę z bólu

nie mogłam tego zęba nawet językiem dotknąc.
dzwonię do niej -cisza....ok.20-ej już nie mogłam z bólu-nic nie pomagało...a z drugiej strony nie chciałam brać tyle tabsów.
wsiadłam w samochód i pojechałam do niej...trudno-pomyslałam niehc go nawet wyrywa bo bólu nie dało sie już wytrzymać...
a z drugiej strony bałam się o małą
podjechałam pod dom...-nikogo nie ma!!!!
godzina już po 20-ej....
i co teraz????
sąsiadka powiedziała mi że jeszcze jeden przyjmuje on nawet siedzi dłużej...czasem...podjechałam na szyldzie do 19-ej...
myślę sobie że może jeszcze cudem będzie???
weszłam na górę-uffff-był.
powiedziałam co i jak...
kazał siadać na fotel-stwierdził że zrobiłmi sie stan zapalny który doszedł już do nerwów i mało co nie dostałam zapalenia okostnej...
rozwiercił i powyciągał resztki szpilkami,wlał tam jakiś chlor...mówił że bakterie zaczęły bardzo szybko się namnażać i mogłoby się to żle skończyć.
poczyścił wszystko-antybiotyk kazał nadal brać i zostawił rozwiercony ten ząb-kazał płukać i niech to samo zejdzie...
cała noc przespałam bez bólu do teraz...
dziś kazał mi się stawić u tej babki niech zobaczy co dalej (bo on nie przyjmuje az do poł nast tyg.)
skasował 50zł. i git!!!
od razu poczułam ulgę!!!!
no nic -dziś już dobrze.
Paula-miałaś przygodę-nie zazdroszczę sąsiadów zwłaszcza takich wrednych.-a pies faktycznie powinien mieć kaganiec.
Kata-Ty to masz dopiero pogodę
Dota-u nas też wczoraj było lato

-dziś też sie na to zapowiada
Baśka-jak Twoja głowa???
Elcia-Ty tak jak ja pierwsze podejście i załatwione ;-)
GRATULACJE