Aga ja czasem mysle ze moj J nie dorosl do swojej roli. jak pracowal we wloszech (od stycznia do czerwca) to przyjezdzal co miesiac na kilka dni. W czerwcu pojechal do uk i do tej pory sie nie widzielismy. Jade tam w polowie listopada... minie 5miesiacy odkad nie widzial Adasia. Przed wyjazdem do anglii BŁAGAŁAM go zeby mnie nie zostawial samej z tym wszystkim, jeszcze 2 dni przed wylotem wyszło że Adasko jest chory i musi miec rehabilitacje. Bylam tak przerazona i tak strasznie zdepresjonowana ze panicznie plakalam jak sie zbieral na lotnisko a on na to że musi jechac... Przy dziecku nigdy nie robil nic. Nawet jak przyjezdzal nas odwiedzic. Zawsze sie tlumaczyl ze nie wykąpie go bo sie boi, nie uśpi bo nie umie, przy karmieniu panikowal ze nie oddycha (Adasko mial miesiac kiedy przestal miec bezdechy) a przeciez oddychal normalnie. Pampersa nie zmieni bo sie brzydzi... W nocy i rano nie wstawal do dziecka bo nie dalo sie go dobudzic. Dziecko moglo wyc w nieboglosy lezac kolo niego a on nawet jednego oka nie otworzyl. Raz zostawilam go z Adasiem na 2godz i poszlam do biedronki na zakupy (a w sumie zeby oodech zlapac bo juz mialam dosyc). Po pol godziny dzwonil i krzyczal "gdzie jestem, bo dziecko zaczelo plakac a on nie umie sie nim zajac". I juz klutnia.
Nie wiem jak sobie z nim poradzic. Moj maz to duze dziecko, jego hobby to gry komputerowe i chocby kasy brakowalo na wszystko to on MUSI kupic komputer zeby miec frajde. W dodatku wogole mnie nie rozumie. Ostatnio mowilam mu ze mam straszna nerwice, ze nie moge spac w nocy, ze jest mi zle. Jego odpowiedz?? "nie rozumiem cie, jak nie mozna w nocy spac? czym ty sie niby denerwujesz?" No jasne. Bo JA nie mam powodow do nerwow, do zmeczenia... A jego najwiekszy problem to nudy. Co 2gi dzien jak dzwoni to slysze "Boooozzzzeeee jak mi sie nudzi". Sama mam ochote dac mu w leb.