Cześć kobietki jak ostatno oglądałam program o facecie położnym mówił że myć wszystkie zakamarki ale nie zsuwać napletka, czyli nie ruszać.
No i bingo bo właśnie tak się to robi, nie ssówa się napletka na siłę, o można naderwać, taki maluch ma lekkie fizjologiczne wzwody i wtedy samo się nadciąga.
Mea za te talerze, to ja cię wielbię normalnie



a z tą listą to mnie szokło.
Uwaga, uwaga Amelka nauczyła się czytać
Ale ja jestem dumna
Teraz wam napiszę, co odwaliłam.
Wczoraj wieczorem dzieciaki się bawiły i rozwaliły poduszki z narożnika,
potem poszły do babci na dół.
Oczywiście poduszki rozwalone przy drzwiach zostały.

no i Dagmarka poszła po orzechy i śliwki do kuchni i wracając z reklamówką i wielką miską wypierniczyła się o te poduszki

Teraz mnie to śmieszy bo w 1 min. o poduszkach zapomnieć, nie złe;-)
Co leprze jakieś 1,5 metra od drzwi stoi narożnik i co? lecąc całym impetem Dagmarka nie puściła ukochanej miski tylko przyrąbała brzuchem prosto w kant.

Oczywiście kupa płaczu ból niesamowity, 40 minut dziecko się nie ruszało A. cały blady i mnie wyzywał, jak można taką niezdarą być i czemu tej cholernej miski nie puściłam i czekaliśmy na skurcze.
Po 40 min mały zaczął się ruszać, brzuch przestał boleć i zadzwoniłam do szpitala, gdzie uprzejmy pan ginekolog mi powiedział, że po każdej bezpośredniej kontuzji brzucha kładzie się kobietę na obserwację do szpitala i że mam przyjechać:-(
No kończąć pojechałam jak widać.
Więc sobie czekam bo podobno nawet 2 dni po może się zacząć

A od rana 7 skórczy, jak się zrobią częściej niż co godzinę to jadę do szpitala.
Jutro Amelka jedzie na wycieczkę więc mam nadzieję, że nic się nie stanie

Ależ ja zdolna jestem jak h....