Obudziłam się dziś chora. Poszłam do lekarza bo czułam się co najmniej jakbym miała umrzeć. No ale nawet nad grobem nie dostałam antybiotyku..:-( Męczę się jakimiś duperelkami. Poszukiwania pracy trwają intensywnie. Mój M. wczoraj bardzo przepraszał, nawet łzy miał w oczach i pytał czemu tak mocno go kocham, czemu jestem taka dobra, ze na mnie nie zasługuje.. No to się nasłuchałam miłych rzeczy, oby przez jakiś czas był już grzeczny. Choć wiem że przytłacza go ta sytuacja że zostanie bez pracy.
Adaś dalej chodzi z lekką gorączką około 37,5, no i doszła rano biegunka. Przy ostatniej czwórce też miał biegunkę dwa dni.
Kota- czyli jednak Hania będzie. Fajne imię, ale niestety jest na tym świecie tylko jedna osoba której nienawidzę- i niestety ma tak na imię. Ale każdy ma tak jakieś uprzedzenia co do imion. Jak wybieraliśmy imię do Adasia, to właśnie dużo takich skojarzeń miałam.