Milva wiesz, że jak czytam Twoje posty to widzę, że chyba masz fajniejsze samopoczucie, nie wiem, po prostu tak jakoś czuję, że chyba lepiej, co?
Nastazja udanego wypoczynku na grillu!
Freia ma trochę racji
Dorotka. Nie ma takiej pracy by było wszystko ok...nawet jak się prowadzi własny biznes to często i gęsto człowiek jest niezadowolony i poświęca cały swój czas i wszystko... dla tej działalności. Ja cieszę się, że mam pracę, bo widzę moje koleżanki, które na bezrobociu są bardzo długo... i nic nie idzie do przodu w ich życiu... A ja mimo, że pracuję w sklepie, jako sprzedawca, za psi grosz... zawsze to ten psi grosz mam, zawsze to coś, zawsze to jakiś motor, który do przodu pcha... I też muszę znosić wiele rzeczy ale po prostu staram się nie wnikać i nie przynosić pracy do domu, bo ja żyję dla tych chwil z moim dzieckiem, nie dla pracy...Choć wiadomo, że każdy chciałby mieć fajną atmosferę w pracy czy lepsze warunki, pomału trzeba do tego dążyć...ale z głową

No i zobacz ja zarabiam nie całe 1200zł na rękę, to pochłaniają rachunki i Niania. Wychodzę na zero.Fakt do pracy mam 4km-chodzę pieszo w jedną i w 2 stronę codziennie, zajmuje mi to 20 minut więc szybciutko. Wiem, że Ci ciężko, po prostu musisz sobie założyć, że na razie jest tak a nie inaczej, na chwilę obecną musi tak być, w pracy koleżanek nie ma, Ty musisz dbać o swoje interesu i się w tańcu nie *******ić z nikim. Czasami przytaknąć, zagryźć zęby a czasami powiedzieć, co uważasz. Na Twoim miejscu po cichutku bym sobie planowała może inną pracę, może składała gdzieś aplikacje.. rozglądała się za pracą.Może akurat coś się trafi.No i myślę, żę Freiya nie wytykała a raczej chciała byś spojrzała na to z innej perspektywy. Ciężko pracujesz, życie Cię nie pieści ale mimo wszystko masz wspaniałą rodzinę, mamę, siostrę, dzieci i męża, w kupie zawsze dajecie sobie jakoś radę.
Freiya podoba mi się Twoje podejście do życia, ja staram się podobnie -iść przez życie z zacięciem, choć wiadomo, nie zawsze to wychodzi...bo jak był ZD w tle to myślałam, że zwariuję, z resztą pamiętacie...wiele chwil w życiu takich było, że już dość miałam..mimo, że raczej dość silna jestem...
Nastazja my też mamy to autko i Ninka się nim bawi, wsiada, wysiada, zamyka drzwi, bierze lalki tam. Czasami wypycham autko do innegoo pokoju i na 2 dni nie ma go ale potem znów jej oddaję jej auto i znów się bawi w nim.Jest zainteresowana, to jedna z fajniejszych zabawek dla Ninki.
Milva Bartek to aparat!!!Kochany Urwis! !
Ewka powodzenia jutro tam i Kami by to przeszła bez stresu!
U mnie ok. Wózek pożyczyła nam na weekend moja kierowniczka, tak ta sama, z którą miałam spinę. Chyba weźmiemy od niej Go za 150zł, bo fajny jest(parasolka), turkus. Elf. Nic więcej o nim nie wiem ale jest gitarka. Nince pasuje, Dobrze się jeździ... No albo to kółko w sensie oponkę wymienimy w naszym. Sama nie wiem...Może będę mieć po prostu 2 wózki. Przyda się.
W pracy byłam dziś. Taki upał MA SA KRA!Dobrze, że mamy klimę, bo bez tego było by kiepsko. Może wtym miesiącu 1 raz wyrobimy zaplanowaną NORMĘ a może będzie i wyżej...to jakaś premia uboga MOŻE wpłynie na Anetkowe konto...
Dzwoniłam do szefowej-nie pamiętam czy pisałam-Podobno przedłużą mi umowę

To i fajnie!
P ma zgodę generała na wyjazd we wrześniu do Kosova. Zaczynam się martwić. Z 1 strony ok, bo się przyda kasa na długi, które on musi w końcu ogarnąć i po tej misji wyjdzie może na czysto...ale to znów rozłąka i ekstra sprawdzian dla naszej rodziny. Żal mi Ninki, bo dziecko za tatą przepada...wiadomo...
No i mam nadzieję, że P przemyśli swoje postępowanie, wyniesie jakąś naukę z tego co się działo.. i że więcej nie będzie grzeszył, bo ***** nie wiem... No i że zobaczy co to znaczy dziecko, dom, rodzina, jak będzie daleko od nas...Nie mówię, że on nie wie, bo wie...ale chodzi mi o to by docenił co ma, bo w życiu wszystko mu łatwo przychodzi. Moja wina, rozpieściłam pastucha!
Dopiero w czwartek wolne mam-logopeda, ortopeda i te sprawy, urwanie dupy za przeproszeniem.
Piękna pogoda jest i oby była taka non stop. Ciepła się chce, pięknej pogody

Dosyć mam po tej długiej zimie, która nie chciała odejść!
Byliśmy u rodziców moich na grillu, wcześniej na spacerze, wracaliśmy pieszo, Nina padła w wózku. Kocham takie ciepłe wieczory...
Jutro chcę na Mszę dla Dzieci na 10:30 iść-ciekawe, czy się uda, oby pogoda dopisała i oby było ggooorrrąco!
Fajne z Was Dupeczki ale czas do łóżka uciekać ;

Wpadnę jutro! Zatem...Dobrej nocy-stosunkowo udanej dla tych, które mają gorących chłopaków w domu

)Hahah