Venus, Ty się kochana niczym nie martw. Zawsze Cię gnębiło, że tam jest dwóch chłopaków, a Miki jest jeden, to sobie teraz wyrównasz rachunki

A jakby się tak jeszcze udała dziewczynka, to świat stanie na głowie!

Póki co nie stresuj się za bardzo. Pamiętam, jak ciężko przechodziliście kolki i w ogóle ten pierwszy okres, a to było przecież tak dawno. Jesteś już gotowa na nowe wyzwania

Zaciskam kciuki, żeby się okazało, że.... jest tak, jak Ci jest pisane

:*
Mirabelka, chyba każdy Grudniaczek ma jakąś piętę achillesową i wygląda na to, że Kalinka wyróżnia się usypianiem w wózku

Nie wiem, jak to jest, bo nigdy tego nie praktykowałam, ale może są jakieś inne wózkowe maluchy i ktoś coś doradzi

Co do mleka w nocy, mam kilka powodów, żeby z niego "zrezygnować". Zaczęło się od wizyty...
Kupinosi u logopedy

Jej relacja uświadomiła mi, że fakt że Ema pije z butelki ze smoczkiem zarówno mleko w nocy, jak i soczek w dzień, jest co najmniej kontrowersyjny. Perspektywa ewentualnego seplenienia, albo krzywego zgryzu bardzo mnie zmartwiła. Do tego mała ma jakieś plamki na zębach i jedzenie w nocy na pewno tego nie poprawi

Dziewczyny podzieliły się ze mną swoimi doświadczeniami z kubkami (mam kilka, ale Ema bawiła się nimi, a nie używała) i zamówiłam 2 kubki z Tommee Teppee. Zrobiłam wielką akcję, że Ema już jest duża, że buteleczki na soczek (dzienne) idą do małego bejbusia itd. Tylko w pierwszy dzień dziecko o nich pamiętało. Od ponad tygodnia nigdy nie wróciła do tematu i pije soczki w dzień z nowego kubka (drugi u babci).
Drugi problem to mleko nocne - co 3h mała upominała się o nie, a po mleku jeszcze klika łyków wody również z butelki ze smoczkiem (ta woda to pozostałość po próbach zamiany mleka na wodę - skończyło się wtedy tak, że musieliśmy robić i jedno i drugie).
No więc drugi etap to była zamiana butelki z wodą (tej ze smoczkiem) na kubek, którego używa w dzień. Na początku mała nie chciała wody w kubku i były stęki, a nawet płacz. Z czasem jednak przyzwyczaiła się, że nie ma już wody i teraz albo napije się łyk, albo wcale nie prosi o wodę. Myślę, że właściwie ten problem też już mamy z głowy.
Pozostaje mleko. Póki co nie mam ambicji zamienić butelki ze smoczkiem na kubek, bo nie chcę Emie odbierać wszystkiego od razu, ale postanowiliśmy skończyć z nocnym karmieniem. Zaczęliśmy od mówienia jej o tym przed snem i tłumaczenia. Pierwsze dwie noce najpierw ją przetrzymywaliśmy tłumacząc itd., a jak już nie dało się znieść krzyku dostawała mniej mleka niż zwykle, z mniejszą ilością MM i do tego w zwykłej pokojowej temperaturze. Było to na tyle skuteczne, że potem do rana spała już spokojnie. No ale to nie był cel, bo jednak mleko zostało podane. No więc z niedzieli na poniedziałek zaliczyliśmy niemal 5h płaczu i czuwania na zmianę przy łóżeczku. Cud jednak nie nastąpił. Od tamtego czasu ciągle mamy budzenie stękanie i płacz (2 kolejne noce), ale trwa to już chyba coraz krócej. Zobaczymy, jak będzie dzisiaj....
Kochana, jeśli unikasz sytuacji, kiedy Kalinka płacze, to.... nie idź moją drogą

Serio, tak na poważnie to strasznie przygnębiające doświadczenie i gdybym nie wierzyła, że robię to dla dobra Miśki, nigdy bym nie wytrwała. No i do tego konsekwencja M - to on jest motorem tych zmian i on mnie motywuje. A wspierają mnie Grudniówki

Brak mi już tylko sponsora
Nastazja, Asko, sama bym kupiła taki garaż dla Emy, bo jestem pewna, ze byłaby zachwycona. W ogóle jak na Biedronkę, to fajne te zabawki. Sama rozważam tablicę do rysowania kredą i na magnesy albo tę "znikającą", do pisania.