Nikuss, biedna:-(..ja się nie znam na rwie kulszowej, ale mojego czasami dopadnie..wtedy ruszyć się nie może w ogóle.
Żabcia, może faktycznie stres miał duży wpływ na Twoje ciśnienie..teraz wypoczywaj kochana i staraj się nie stresować..
Pyszczek, super, że wyniki po glukozie ok! Tak jak pisze Papayka, nasz &&&& maja duża moc;-)
Dagne, oj tak, leci to teraz szybciutko..ani się obejrzymy, a zaczną się wieści z porodówek

;-)
Mła, Marysia ważyła 3100g i spadła do 2800g..boję się, że teraz będzie większa dzidzia do rodzenia

:-(..
Papayka, jasne, że będziemy trzymać kciuki!!!:-)
Izi85 - z tym ropniem to niestety doprowadziłam się dzięki "znajomej położnej"..nie wiem do końca jak się zaczęło, ale chyba jak wpuszczałam gości, musiało mnie lekko przewiać (dziewczyny, uważajcie na przeciągi!!!). Najpierw zaczerwieniła mi się pierś, potem ten rumień sięgnął szyi..zadzwoniłam po położną z przychodni, ta przyjechała, pooglądała, kazała obkładać tłuczonymi liśćmi kapusty i rozmasowywać (pierś była już twarda), oczywiście przystawiać dziecko..masowała także i ona - o bólu nie wspomnę nawet..po jakiś trzech dniach miałam już tak zawaloną tą pierś, ze poszłam do lekarza. Lekarka aż się za głowę chwyciła, na antybiotyk było za późno - skierowanie do szpitala. Okazało się, że gronkowiec miał wyśmienite warunki do rozwoju. Pierś mi nacięli (pod narkozą) i wyczyścili z ropy. Usypiali mnie trzy dni pod rząd, żeby to dokładnie wyczyści..no i tak się skończyła moja kariera z karmieniem Marysi..