Sosnowiczanka jeszcze raz ogromne gratulacje, nie mogę się doczekać wieści o Okruszku Twoim. Aaaaaaaaaaaaa trzymam kciuki by była to dziewucha i by siły w rodzinie były podzielone! Ale fajnie!!!!
EWKA ja bym chciała na to samo z tym, że w kolejności NAJPIERW SŁUŻBY SPECJALNE.
Dziewczyny zdrówka dla Robaków chorowitych!
Pamiętacie, pisałam Wam o audycie ostatnim -dziś będę znać raport ale chyba jest pozytywny, czekam na swego kierownika. Walczę wciąż o mocną pozycję i powiem, że wyrabiam się pomału. Trochę szczęścia, trochę pracy, trochę wszystkiego i są profity. Boże oby tak dalej.
Często się narzeka, staram się mniej ale bywa, że narzekam no... bez bicia się przyznaję a w obliczu tragedii takiej jak śmierć matki, młodej osoby, dziecka, śmierci kogoś bliskiego, lub kogoś kogo się znało zajebiście przyciska do podłogi. Bynajmniej mnie. Staram się cieszyć każdym dniem. Kocham moją Ninę nad życie, nie wyobrażam sobie jej beze mnie i mnie bez niej. Życie bywa niesprawiedliwe. Łatwo to powiedzieć, ciężej przeżyć. Wiem, że nie na każdej płaszczyźnie można być szczęśliwym i spełnionym. Chciałabym być -może kiedyś się uda ale nawet mając wszystko....czy to pieniądze, czy kariera , szczęśliwa rodzina.... gdy zabraknie zdrowia okazuje się, że nic nie możesz, jesteś bezsilny. To okrutne.
Dla mnie to oczywiste, że codziennie wrócę do domu, do Niny, że mam kupę planów do zrealizowania każdego dnia poczynając od błahostek... A to nie jest do końca prawda, bo kto wie czy rzeczywiście wrócę. Czasami mówię Ninie, że nie teraz, nie mam czasu, robię głupie rzeczy zamiast zająć się N. Jakieś pranie, zmywanie. Cholernie głupie ale potrzebne rzeczy przecież... A to ona jest mi najpotrzebniejsza i ja dla niej...
Ale mam syf w gabinecie, muszę się ogarnąć. Potem kupa telefonów! I znów dokumenty, nie wspomnę o pacjentach.