Cześć dziewczyny,
zwykle pisałam na forum o jakiś problemach, a teraz mogę wreszcie po prawie 3 latach napisać udało się!!!
Dowiedziałam się 30 marca w dość nieciekawych okolicznościach, dostałam udar jajnika i straciłam dużo krwi, zrobiono mi laparoskopie. Wtedy też usłyszałam: "jest Pani w ciąży" - od jednego lekarza i "jest niewielkie prawdopodobieństwo, że jest Pani w ciąży" - od innego lekarza. Taki mi mętlik w głowie zrobili. Tydzień później na usg zobaczyłam pęcherzyk i... się popłakałam

Wizytę u lekarza mam jutro. Trochę się martwię bo pojawiły się delikatne jasnobrązowe plamienia, ale pojechałam do szpitala w niedziele i usłyszałam, że mam nie panikować, na usg było widać tworzący się zarodek, serduszko jeszcze nie biło i mam czekać do wizyty.
Na początku byłam przerażona tymi plamieniami, ale teraz staram się dużo odpoczywać i spokojnie czekam na wizytę.
Mam nadzieję, że jutro będzie biło już serduszko maleństwa. To powinien być już 6 tydzień.
Ale się rozpisałam, ale jestem przeszczęśliwa. Mam PCO i we wrześniu usłyszałam że tylko in vitro jest dla mnie szansą, więc radość teraz podwójna!