Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.


A tak mi zależało dojechać na czas,żeby złapać każdego nim wejdą do szkoły (u nas troszkę inaczej z odprowadzaniem dzieci jest)..... Jak tylko wysiadłyśmy biegiem,żeby dolecieć.... Brzuch lekko zabolał, ale nic takiego. Kilku złapałyśmy, zostało 4 na jutro....Ledwo wyszłam spod szkoły telefon z domu, że Marcel wstał z tak wysoką gorączką,że ma drgawki :-( Spanikowałam strasznie, biegiem na taxówkę, wpadam do domu, dziecko na ręce i tak 2 godziny walczymy z tą gorączką...W końcu spadła. Poszedł spać. Ubieram się i lecę po Nelly. Dziś kończą wcześniej. Jestem w pół drogi (idę pieszo jakieś 40 minut ale droga z górki, więc luzik), a tu telefon ze szkoły,że skończyli wcześniej
No tak, nie było nas wczoraj....nie wiedziałam. Przyspieszam kroku, bo dziecko czeka....Brzuch zaczyna boleć bardzo mocno. Dolatuje pod szkołę....boli każdy krok. Odbieram ją i pierwsza myśl "taxi" - będzie szybciej i łatwiej...Ale nie, muszę syrop kupić na gorączkę, więc autobus i na dworzec (tam się zawsze przesiadamy i tam jest apteka). No więc na ten autobus idziemy. Tłok jak nie wiem. Stoimy...czuję jak mi brzuch się stawia...Biorę 2 nospy (mam zawsze pod ręką ) Wysiadam. Ledwo idę. Dojeżdżam do domu, boli coraz mocniej....Kumpela musi już iść (pracuje po południu). Zostaję sama... Marcel znowu płacze, znowu gorączka wysoka. Robię chłodną kąpiel. Dziewczynki starają się pomóc, ale nieporadnie, więc się denerwuję. Schylam się nad wanną i trzymam synka, bo strasznie płacze. Czuję jak mi krzyż pęka.... Nie ważne. Wyciągam go, noszę, przytulam i udaje się. Znowu mamy 37 i zasypia. Nika idzie na drzemkę, Nela zasiada do rysowania....Ja do kompa. Siadam i płaczę. Mam dość. Mąż dziś na szkoleniu gdzieś pod Szkocją. Wróci jutro. Na emargency nie pojadę, bo nie mam komu dzieci zostawić. Nospa jeszcze nie pomaga... Za szybko wszystko, za dużo na raz. Boli mnie chyba wszystko i jestem w kropce...I wiecie co? Już tylko się modlę,żeby mojemu maleństwu nic się nie stało. Żeby ten ból jakoś ustał,żebym sobie dziś poradziła sama.... Mam czasem wrażenie, że moje dzieci radzą sobie z tym wszystkim lepiej niż ja. Jutro ostatni dzień szkoły...Odliczam i czekam jak na zbawienie


No i przepraszam dziewczyny, że tylko o sobie![]()
Kochana gdybym tylko mogla bylabym tam teraz i Ci pomogła. Za dużo masz na głowie,za dużo obowiązków,dobrze ,że jutro ostatni dzień szkoły,później odpoczywaj i zajmij się proszę tylko sobą,chociaż parę godzinek tylko dla siebie zorganizuj. Naładuj bateryjki. A z dzidziusiem będzie na pewno dobrze
tylko dziś tak dałaś czadu,że organizm musiał się zbuntować,dać Ci znak o treści MAGDA ZWOLNIJ! Weź to do siebie,bo może to właśnie sygnał ostrzegawczy...i nie piszę tego by Cie straszyć ,ale po to by dać Ci dobrą przyjacielską radę Kochana.A teraz głowa do góry i złe myśli precz.