no więc zostało tego mase wię zaczeliśmy już wszysko pakowa ćmiędzy krwią a samochodami...
i Sebastian włożył Filipa do samochodu na fotelik ale go nie zapinał bo pakował i ten tak szalał że wypadł z tego samochodu główką na krawężnik
siniak na cole zaczoł rosnąć błyskawicznie szybko polecieli do baru po lód ten mi się zanosi od płaczu ja w szoku na całe szczęście nie leciała krew
jeszcze w domu wył a że w ten dzień nie spał i cały dzień latał to był zmęczony na max więc usną jak go tylko rozebrałam trochę się bałam ale na szczęście spał spokojnie i rano śliwa była mniejsza dzisiaj już tylko zdarte czoło zostało