Dziewczyny co ja wczoraj przeżyłam....byłam pewna, że zaczyna się poronienie. Ok 23 zaczął boleć mnie brzuch...z minuty na minutę ból się nasilał, miałam takie skurcze....czekałam w zasadzie nanajgorsze....takiego bólu jeszcze nie przeżyłam chyba. Wpół zgieta poszłam do toalety zobaczyć czy przypadkiem nie krwawie. Ale jak usiadłam zaczęło mi bulgotac i przelewać się w brzuchu.... dopadła mnie jakąś dziwną jelitowka... przeczyscilo mnie fest...potem 4h spokoju i znów w nocy obudził mnie ból...kolejne wyróżnienie i ból mijał...sytuacja powtórzyła się jeszcze 3 razy... dziwnie bo nie taka typowa biegunka że co 10 minut toaleta ale jak już brzuch zaczynał boleć to musiałam szybko lecieć. Tak sobie myślę, że to może dlatego wczoraj cały dzień był i mi tak słabo?