Witajcie wtorkowo [emoji4]
Od rana moje biedne dziecko ma trzęsawki, najpierw z rana znowu biegunka, później naciaganie na wymioty, oczywiście bez skutku. A potem prawie się spóźniłam na autobus bo chciałam kupić bilet ale jakaś babcia przedemną wybierała które pół chleba chce [emoji85] i nagle patrze mój autobus! I morderczy bieg [emoji85] zdążyłam, ale myślałam, że płuca wypluje. Teraz 12h w pracy wysiedzieć. Ale rano musiałam kiepsko wyglądać bo już mąż chodził i pod nosem mówił, że trzeba coś z tą moją pracą zrobić [emoji14] chyba nie wytrzynam tak długo jak myślałam. Zobaczymy, mam nadzieje że to tylko gorszy dzień. Miłego dzionka i dajcie mi siły żeby wytrzymać tu 12h dzisiaj [emoji4]