wlasnie wrocilytsmy, jak wybylam z malymi o 12 , to teraz wrocilysmy, piekna pogoda, choc duszno.
zawitalysmy przez przypadek do cudownego sklepiku w bocznej uliczce w kamienicy na starym miescie. wlascicielka taka "klimatyczna", starsza osoba, w zwariowanych ciuszkach, szyje sukienki do swojego sklepu dla ksiezniczek, kazda inna, reszta to cudowne, piekne zabawki z drewna albo materialu, sliczne domki dla lalek, itd. normalnie napatrzec sie na wszystko nie moglam. A dzieci to juz w ogole w siodmym niebie. BAbeczka cudna, pokazywala im wszystko, normalnie bawila sie z nimi. kupilam prezent dla synka mojej szwagierki, takie fajne polokragle stopnie na sznurkach, do cwiczenia rownowagi. CHyba godzine bylysmy w tym sklepie

a to wszystko dzieki LIli. nigdy nie zachodze w ta uliczke, ale podczas "obchodu" tak strasznie krzyczala (po raz pierwszy), ze musialam zboczyc w ciche miejsce, aby ja wyciszyc. i prosze, jaka niespodzianka
ja sie urodzilam we wtorek, jak zreszta wszyscy w mojej rodzinie, mama, bracia, siostra.ZAzwczyaj tryskam energia

moje dzieci sie urodzily w sobote, czwartek i poniedzialek.