• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Holandia

Astrid ja właśnie miałam baranka ale nie belgijskiego, te ich uszy są genialne(;

U mnie raz przez dom przewineły się kurczaki, mój ojczym pracował na Schipolu w hotelu dla zwierząt i jeden samolot nie odebrał transportu z 1000 kurczętami, pracownicy mogli je uśmiercić lub rozdzielić między siebie. Rozdzielili. Nasze miny na widok piszczącego pudłe - bezcenne.

Kurczaki w końcu zostały zaniesione na mój staż i tam już zostały.

Aniahaven a jakiego szczeniaczka? (;
Ale... jak to? Olali 1000 kurczaczków? Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś miałby je uśmiercić przez czyjeś zaniedbanie :szok:.
 
reklama
Biedne kurczaczki, dobrze ze trafily w dobre rece!
Aniahaven jakiego szczeniaczka masz zamiar kupic? Kocham zwierzeta :-) sama mam labradorka, jest cudnowny! Moi rodzice maja shar pei'a, tez slodziak
 
astrid samolot nie przyleciał i klient się rozmyslil ... z tym hotelem różne cryki były... brutalne ale niestety prawdziwe, na szczęście ludzie tam bardziej się przejmują
 
Iguana właśnie jak napisałaś mi smsa że kot na Was czekal to sobie pomyślalam, " no i świnka czekała" myślałam że po prostu o niej nie napisalaś... Szkoda świnki...
 
Dobry wieczor.
Iguana - wspołczuję.
Co do zwierząt, to akurat za świnakmi morskimi nie przepadam, ale rozumiem twoj smutek.
Ja przewaznie mam zwierzaki od kogos - takie podrzucane, bo nie ma co z nimi zrobic. Najpierw byl kroliczek, potem shih-tzu (Agat), potem (juz w NL) chomik. Pozniej jak kupilam chomika to nam zdechł, a kupny krolik narobil szkod i dostal eksmisje na podworko. Pozniej znowu przygarnelam shih-tzu od Robale (kocham te pieski), a wczorja dzwonil kumpel męża, czy nie chcę dwoch swinek morskich - odmowilam....
To nie zoo...
Iskierko ,zeby ci zycie oslodzic to cos napisze . Mój maz mnie z rana poinformowal ,ze jego brat z zona i 2 dzieci sie do nas wybieraja jakos za tydz:szok::baffled: I on oczywiscie do nich "spoko czemu nie" :eek: te chlopy brak slów...
Ja wlasnie powoli mam dosc, a to dopiero kilka dni... Aż się boje co będzie dalej...........
 
Dobry wieczor.
Iguana - wspołczuję.
Co do zwierząt, to akurat za świnakmi morskimi nie przepadam, ale rozumiem twoj smutek.
Ja przewaznie mam zwierzaki od kogos - takie podrzucane, bo nie ma co z nimi zrobic. Najpierw byl kroliczek, potem shih-tzu (Agat), potem (juz w NL) chomik. Pozniej jak kupilam chomika to nam zdechł, a kupny krolik narobil szkod i dostal eksmisje na podworko. Pozniej znowu przygarnelam shih-tzu od Robale (kocham te pieski), a wczorja dzwonil kumpel męża, czy nie chcę dwoch swinek morskich - odmowilam....
To nie zoo...

Ja wlasnie powoli mam dosc, a to dopiero kilka dni... Aż się boje co będzie dalej...........

Oj biedny nerwusku :no:. Hormony dają w kość. Ja z kolei płakałam i trzęsłam się z paniki, że może się coś złego stać. Teraz już lepiej, ale jeszcze zdarza mi się płakać, bo jest wzruszający odcinek serialu, albo za dużo pogadam z rodziną na Skype. Ale... popłaczę sobie a potem mam atak głupawki. Masakra. Czemu nie lubisz świnek? Wiem, że są fabryką kupy i jak się szybko nie posprząta, to śmierdzą, a na dodatek szybko się uczą, że jak się wstaje to muszą dostać jeść i kwiczą w niebo głosy.
 
reklama
Nie wiem, maja szorstką siersc i wlasnie smierdzą:-)
Ja miałam tylko długowłose, przeważnie takie:
3.jpg
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry