Ja ogladalam odcinek Malkowicza w Islandii, tam to tez jest Polakow , ze hej! Byli w jakims zakladzie gdzie filetowano ryby i chyba sami Polacy tam byli...

Jakos mi sie tam tez nie podoba.
W Londynie bylam na weekend tylko i powiem wam, ze syf tam straszny i jakos dziwnie tam bylo. Nie zwiedzalam zadnych atrakcji tylko bylam z wizyta wiec prosto z lotniska na dzielnice a tam wszystko wygladalo jakby bylo przegnile od tego deszczu. Wiem ze wszedzie jest roznie, ale takiego sajgonu nie widzialam nigdzie w NL... Nie wiem tez czy tak tam lepiej, bo poznalam tu w NL duzo ludzi, ktorzy z Anglii wrocili i pracowali tam na dobrych stanowiskach a mimo to cos ich przyciagnelo do NL... Poza tym jak ogladam BBC to co chwile mowia, ze obcinaja jakies benefity , mieszkania coraz drozsze i opieka przedszkolna tez. Z lekarzami tez podobno nie jest za rozowo, chociaz wiele moich znajomych bardzo sobie chwali polozne, porod i szpitale. No ale fajne jest to, ze polacy sa bardziej zintegrowani z brytyjczykami niz np z holendrami. Tu nikt nie chce zatrudnic w banku polaka ktory bedzie z klientami mowic po polsku...
Kasia wszystko zalezy jak uargumentujesz swoja chorobe. Niby moga powiedziec ze blaha sprawa, ale musisz im powiedziec, ze jestes mama blizniaczek, ze nie chcesz ich ani zarazic i ze musisz sie nimi opiekowac zdrowa. I nie daj sobie wcisnac tam, powiedz, ze jestes zmeczona, poza tym troche dramatu (troche) nikomu jeszcze nie zaszkodzilo. Przypomnial mi sie od razu moj porod, gdzie kazali mi w domu czekac do rana, a ja do nich, ze zmeczona jestem i ze nie zasne tak i wzieli to jako logiczny argument i kazali mi przyjechac. ;-)