Piszecie, że imiona wybierają rodzice. Nie do końca. Napiszę Wam jak było w mojej rodzince. Nie wiem dokładnie jak było z moim imieniem, ale z rodzinnych opowieści wiem, że babcia była zawiedziona, że nie mam Anastazja. Bo urodziłam się w Anastazji, a w rodzinie mojego taty jest zwyczaj, że dziecko samo przynosi sobie imię. Moja młodsza siostra ma imię po ukochanej babci taty i imię rodzice wymyślili w drodze ze szpitala do USC. Szybka decyzja;-) Natomiast imiona kolejnych z rodzeństwa to już moja sprawka. Młodsza siostra ma na imię Basia, bo moje najlepsze koleżanki, które były siostrami, nazywały się Ania i Basia, więc chciałam, żeby u nas było tak samo. Miałam wtedy 4 lata, więc nie dziwcie się motywacji;-) Mama chciała, żeby brat miał na imię Patryk, ale chodziłam już wtedy do zerówki i miała trochę problemów z chłopcem, który mi dokuczał. No i stwierdziłam, że Patryka będą dzieci przezywać i brat ma mieć Bartek na imię, bo w mojej klasie był chłopiec o tym imieniu i z niego nikt się nie śmiał. Może mama przeforsowałaby swój pomysł, ale po mojej stronie stanęła babcia i tak brat został Bartkiem.