reklama

In vitro a etyczna strona

Miałam kolejnych 7 transferów nieudanych. Zostały mi dwa zarodki po które już nie wrócę. Przechowywane są do 46 rż kobiety.
Bardzo mi przykro 😢jesteś silna kobieta, tyle przeszłaś. Lekarz stwierdził że prawdopodobieństwo że w moim przypadku zostaną dodatkowe zarodki jest mała. A jeżeli będzie ich więcej to jest możliwość większych szans. Mimo wszystko, obawiam się
 
reklama
Bardzo mi przykro 😢jesteś silna kobieta, tyle przeszłaś. Lekarz stwierdził że prawdopodobieństwo że w moim przypadku zostaną dodatkowe zarodki jest mała. A jeżeli będzie ich więcej to jest możliwość większych szans. Mimo wszystko, obawiam się
Wiadomo, że z wiekiem tych zarodków może być mniej, ale to nie jest pewnik. Ile masz lat, jeżeli mogę spytać?
 
Ja nie mówiłam o Polsce. W szpitalu w którym miałabym in vitro, zarodki przechowywane są do 50 r.z kobiety. Podpisuje się umowę i można wybrać: wykorzystać do kolejnego transferu, oddanie do adopcji, oddanie do badań. Po upływie tego czasu nie wiem co się z nimi dzieje, chyba będą utylizowane. I właśnie tu mi chodzi o tą stronę etyczną.
No to najlepiej sprawdzić jakie są regulacje prawne w państwie w którym będziecie decydować się na in vitro :) Dla Ciebie utylizacja, oddanie do badań czy oddanie do adopcji jest problematyczne?
 
Ja mam tyle samo. Ale dla mnie już jest przesądzone, że po nie nie wrócę. Będą zutylizowane. Jeżeli byłaby możliwość to oddałbym do adopcji. Kiedyś ktoś tutaj napisał na forum, że pary, które się na to decydują to są cisi bohaterzy. Szkoda, że ja nie mogę nim być.
Podziwiam ciebie, dla mnie jesteś Cicha bohaterką ❤️ przytulam
 
W sensie, że mogę mieć później wyrzuty sumienia natury etycznej
Ja mocno nad tym tematem myślałam - co byśmy zrobili z hipotetycznym nadmiarem zarodków. Jestem osobą niewierzącą, bez wpływu kościoła na swój światopogląd. Patrzę na zamrożone zarodki jako komórki z potencjałem na życie. Nie traktuje swoich zamrożonych zarodków jako dzieci, więc nie miałabym problemu z ich zutylizowaniem w przypadku nadmiaru jeśli nasze plany reprodukcyjne były by już spełnione. Podejrzewam, że Twoje poglądy się pewnie różnią od moich? I z tego wynikają rozterki?
 
reklama
Jestem raczej osobą wierzącą, ale nie na pokaz, ani nie jestem jakas fanatyczka. Szanuje inne zdania. Czasami tłumaczę to sobie tak jak ty, bo to jest dla mnie logiczne, ale potem pojawia się u mnie inny głos sumienia i zaczynają się moje rozterki. Nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzić.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry